Osiemnaście lat przerwy i ani śladu rdzy. Joanna Liszowska wróciła na parkiet z Robertem Kochankiem - tym samym, z którym tańczyła w czwartej edycji „Tańca z Gwiazdami".

Osiemnaście lat przerwy i ani śladu rdzy. Joanna Liszowska wróciła na parkiet z Robertem Kochankiem - tym samym, z którym tańczyła w czwartej edycji „Tańca z Gwiazdami".

Para nie tylko odświeżyła wspólne kroki, ale podobno pracuje już nad pełną choreografią do ulubionych utworów aktorki. Samba, rumba i coś jeszcze - jak tajemniczo zasugerowała sama Liszowska.

Co napisała aktorka na Instagramie?

Liszowska ogłosiła powrót na parkiet we wpisie na Instagramie, gdzie wyznała wprost, co ją do tego skłoniło. „Jeżeli coś sprawiało Ci radość i dawało szczęście, warto do tego wrócić... choćby po 18 latach. Dojrzalsi, bogatsi o życiowe doświadczenia, Robert jeszcze lepiej uczy, ja lepiej przyswajam (chyba)... ale jedno się nie zmieniło - pasja i miłość do tańca. Nigdy nie jest za późno, by spełniać marzenia" - napisała aktorka.

Robert Kochanek szybko dołożył swoje. Na krótkim nagraniu z treningu, które para opublikowała wspólnie, widać, że chemia między nimi nie wyparowała przez te lata. „Joasia dopiero się rozkręca" - pochwalił się dumnie instruktor na swoim profilu.

Jak wypadła w „Tańcu z Gwiazdami"?

W czwartej edycji programu Liszowska i Kochanek nie sięgnęli po Kryształową Kulę - zajęli piąte miejsce. Mimo to aktorka do dziś wspomina tamten czas ciepło. W rozmowie z „halo tu polsat" przyznała: „To jest cudowna przygoda, która rzeczywiście pozwala poznać pewne swoje ograniczenia i to nie tylko fizyczne."

Dodała też coś, co brzmi jak jej osobiste credo na parkiecie: „Sympatia widzów nie zawsze zależy od perfekcyjnie wykonanego kroku. Głównie chodzi o cieszenie się tym tańcem i przekazywanie tej radości, jaką taniec może nieść."

Wygląda na to, że po osiemnastu latach Liszowska tej filozofii nie porzuciła. Teraz zostaje tylko pytanie - czy ten powrót skończy się wyłącznie na treningach, czy para szykuje coś większego? Fani już spekulują w komentarzach.