Robert Lewandowski w Ambasadzie Stanów Zjednoczonych? Okej, ale czemu twarz piłkarza wygląda, jakby czas dla niego stanął w miejscu? Internauci złapali się za głowy. Botoks czy tylko dobre oświetlenie?
Od Pruszkowskiego chłopaka do ikony. Ale co się stało z jego twarzą?
Robert Lewandowski przeszedł metamorfozę. Każdy o tym wie. Luźne t-shirty z czasów Poznania, bezpretensjonalna fryzura - to było kiedyś. Dzisiaj? Garderoba od topowych projektantów, ciało rzeźbione jak marmur, status światowej ikony stylu. Wiele zawdzięcza Annie Lewandowskiej, która zabrała go pod swoją opiekę - dieta, regeneracja, lifestyle. Wszystko pod kontrolą.
Ale coś ostatnio nie gra. Kilka tygodni temu piłkarz pojawił się w Ambasadzie USA w Warszawie. Miał mówić o przyszłości w Chicago Fire. Zamiast tego wszyscy patrzyli na jego twarz.
Botoks czy tylko ameryka? Fani nie mają wątpliwości
Na platformie X eksplodowała dyskusja. Użytkownicy piszą wprost: "Botoks w 100 proc. robił", "Co on ma taką dziwną twarz", "Oj służy Robertowi Ameryka. Widać, że odetchnął, zmarszczki i siwizna nawet mu się cofnęły". Podobno skusił się na zabieg kosmetyczny. Lewandowski nigdy tego nie potwierdził i pozostaje to spekulacją fanów.
Jako sportowiec o światowych standardach - może po prostu lepsze oświetlenie, makijaż do telewizji, zmiana kąta kamery? A może rzeczywiście coś się zmieniło. Trudno powiedzieć bez oficjalnego komentarza.
Jedna rzecz jest pewna: 36-latek wygląda lepiej niż przeciętny facet w jego wieku. Czy to zasługa zabiegu, dbałości o siebie, czy sztuczek fotograficznych - nie wiadomo. Ale fani chcą odpowiedzi.
"Czas się dla niego zatrzymał?" - pytają w mediach społecznościowych.
Co na to sami widzowie? Botoks, czy tylko dobre geny i styl życia? Czekamy na komentarze.

