Luis Suárez strzelił dwa gole. Chicago przegrało. A Lewandowski zszedł z boiska po godzinie z miną, która mówiła wszystko.
Debiut w nowym klubie miał być triumfem. Zamiast tego Robert Lewandowski zaliczył mecz, o którym woli pewnie zapomnieć. Chicago Fire przegrało, kapitan nie trafił do siatki, a zagraniczne media nie oszczędzały słów krytyki.
Co poszło nie tak?
Mecz i tak był opóźniony o tydzień - ze względu na złą jakość powietrza w Chicago. Kiedy w końcu do niego doszło, Lewandowski miał na plecach upragnioną "9" - klub specjalnie rozstał się z dotychczasowym zawodnikiem, żeby ulubiony numer trafił do Polaka. Tyle że szczęście cyfra nie przyniosła.
Bohaterem wieczoru okazał się Luis Suárez z Miami, który strzelił dwa gole i dosłownie zepsuł Robertowi debiut. Lewandowski nie zdobył bramki, po godzinie gry wylądował na ławce, a kamery kilkakrotnie uchwyciły jego gniewne gesty w stronę kolegów - podobno domagał się spokojniejszej, krótszej rozgrywki zamiast długich piłek w polu karnym.
Hiszpański "AS" napisał wprost, że "debiut Lewandowskiego nie był zbyt emocjonujący", choć dodał, że to dopiero początek nowej przygody. Bardziej dosadny był "Kicker": "Robert Lewandowski nie zabłysnął w swoim debiucie w MLS" - podsumowali Niemcy jednym zdaniem, bez owijania w bawełnę. Najgłośniej brzmiał nagłówek ESPN: "Luis Suarez i Miami psują debiut Roberta Lewandowskiego w Chicago".
"Marca" poszła jeszcze dalej, pisząc że Lewandowski "wydawał się nie w formie, z trudem adaptując się do szybszego, bardziej chaotycznego tempa MLS".
Czy Anna go uratuje?
Na razie Robert w Chicago jest sam. Według doniesień mediów Anna Lewandowska ma dołączyć do męża dopiero na przełomie lipca i sierpnia. Może wtedy coś się odmieni - bo trudno sobie wyobrazić, żeby człowiek, który strzelał gole w Bundeslidze i Lidze Mistrzów jak z taśmy, przez dłuższy czas nie mógł trafić do bramki w MLS.
Pierwsze mecze bywają trudne. Adaptacja do nowej ligi, nowych kolegów, innego stylu gry - to wszystko wymaga czasu. Pytanie tylko, ile cierpliwości mają kibice Chicago Fire i czy Lewandowski zdąży się rozkręcić, zanim zaczną się głośniejsze pytania o sens tego transferu.
Co myślisz - Lewandowski w MLS to hit czy pomyłka? Daj znać w komentarzach.


