Pizza, lody i drineczek. Anna Lewandowska, twarz polskiego fit-lifestyle'u, sama obwieściła fanom swój wakacyjny upadek - i to bez cienia wstydu.
Pizza, lody i drineczek. Anna Lewandowska, twarz polskiego fit-lifestyle'u, sama obwieściła fanom swój wakacyjny upadek - i to bez cienia wstydu.
Lewandowska przebywa teraz z Robertem i dziećmi w Turcji. Para zatrzymała się w luksusowym hotelu popularnym wśród polskich celebrytów - basen, prywatna plaża, restauracje z kuchnią całego świata. Idealne warunki do tego, żeby zdrowe nawyki wystawić na próbę.
Fit queen miała swój moment słabości
Anna Lewandowska od lat buduje markę na dyscyplinie żywieniowej. Brownie z kaszy jaglanej, pączki bez cukru, fit przepisy na każdą okazję - to jej znak rozpoznawczy. Dla wielu fanów stała się wręcz symbolem wyrzeczeń, a jej sylwetka tylko utwierdzała wszystkich w przekonaniu, że pizza to nie jest jej świat.
Tym razem jednak trenerka zaskoczyła. Na swoim Instagramie przyznała wprost, że pozwoliła sobie na kulinarny odpoczynek od fit menu. Z jednym warunkiem - najpierw był trening.
"Powiem wam, że regularny trening na wakacjach daje to, że z czystym sumieniem mogę zgrzeszyć przy stole. Choć raczej odżywiam się zdrowo na wakacjach, to wczoraj wjechała pizza, lody i drineczek" - napisała Lewandowska w relacji na Instagramie.
Fani: nareszcie człowiek, nie robot
Reakcje fanów? Entuzjastyczne. W komentarzach pojawiły się głosy ulgi - część obserwujących od lat zastanawiała się, czy Lewandowska w ogóle zna smak zwykłej pizzy z pieca. Okazuje się, że zna.
Trenerka zadbała jednak o to, żeby nie zostawić wątpliwości - pizza była nagrodą, nie normą. Trening musiał być pierwszy. Fit wizerunek ocalony, choć z pepperoni na rękach.
Ciekawi nas jedno: czy Robert Lewandowski też sięgnął po kawałek? O tym Ania już milczy. Co wy na to - zasłużony grzech czy jednak zdrada własnej marki?


