Półtora roku bez wnuka. Ewa Kuryło i Piotr Pręgowski cierpieli w milczeniu, gdy ich córka Zofia rodzą się w Grecji i nie mogła wrócić do kraju z powodu braku polskiego PESEL-u dla małego Aleksandra. Wtedy wpadli na genialny pomysł - nagrali kołysankę.
# Czekali 8 miesięcy. Potem przyszła kołysanka, która wszystko zmieniła
Zofia Pręgowska zawsze była do siebie podobna do rodziców - aktorka, niespieszyła się do niczego. Przez 16 lat żyła w związku bez ślubu i bez dziecka. Ewa Kuryło wspominała w "Dzień Dobry TVN", jak namawiała córkę: "Mówiłam: 'Zosia, jesteście 16 lat razem. Nie chcecie mieć dzieci?' Odpowiadała, że absolutnie."
Aż do ostatniej chwili. Na ostatni moment Zofia postanowiła jednak, że będzie mama. I tak pojawił się Aleksander.
Grecja, brak PESEL-u i osiem miesięcy tęsknoty
Mały przyszedł na świat półtora roku temu, ale nie w Polsce. Zofia wyjechała w ciąży do Grecji i tam urodziła. Formalny problem blokował powrót - dziecko nie miało polskiego numeru PESEL-u, więc nie mogło wlecieć do kraju. Osiem miesięcy czekania. Osiem miesięcy tęsknoty dziadków.
"Nie mogła wrócić do Polski, bo nie miała PESEL-u dla Aleksandra i czekali 8 miesięcy, a my bardzo tęskniliśmy" - wyjaśniała Kuryło. W tej rozpaczy wpadli na pomysł, który okazał się ratunkiem: aby dziecko poznało chociaż ich głosy, postanowili nagrać dla niego kołysankę.
Płakali przy każdym zapisie
Zofia szukała klasycznych piosenek na dobranoc, ale nic jej nie spełniało. Wtedy zwróciła się do rodziców: "A może wy byście nagrali?" Piotr Pręgowski, bez wahania, napisał pierwszą kołysankę razem z córką. Wnuczek przy niej zasypiał - nawet przez ekran, nawet bez możliwości przytulenia.
Co działo się w studiu, było wzruszające do granic możliwości. "Podczas nagrań płakaliśmy, łzy zalewały nam struny głosowe, jakieś szaleństwo to jest" - wspominał Piotr w rozmowie z mediami. Aktor przyznał, że starał się zachować dystans, aby się nie rozkleić całkowicie: "Starałem się zachować dystans, żeby się nie rozkleić, bo wydaje mi się, że to byłoby dość dziwaczne, gdybym patrzył mu prosto w oczy i nagle zaczął płakać."
Ewa Kuryło podsumowała całe doświadczenie jednym słowem: "Oszaleliśmy". Ze szczęścia.
Tradycja rodzinna
Taka historia pasuje do tego małżeństwa. Kuryło i Pręgowski przez 42 lata razem udowodnili, że najlepsze związki buduje się nie na egzaltacji, ale na wspólnym śmianiu się z życia i gotowości do szaleństwa w chwili, gdy rzeczywiście warto. Ich córka wybrała podobną ścieżkę - ostrożna, ale w końcu zdecydowana.
Ale to właśnie ci ludzie, którzy długo się namyślają, potrafią zrobić coś naprawdę magicznego. Kołysanka dla Aleksandra to nie tylko nagranie - to most przez osiem miesięcy czekania. To głosy babci i dziadka, które wprowadzały malucha w sen, zanim zdążył ich poznać na żywo.
Co na to fani? Czy takie rodzinne historie nie warte są więcej niż setki reality show?




