Osiemdziesiąt osiem lat, pół wieku na scenie i pytanie, które zadaje sobie rano: po co wstać. Halina Kunicka powiedziała to głośno - i to właśnie jej syn Marcin Kydryński powtórzył światu jej słowa.
Halina Kunicka nie owija w bawełnę. W wywiadzie dla "Kulis sławy" przyznała wprost, że samotność po śmierci męża Lucjana Kydryńskiego jest nie do zniesienia. "Przykra jest świadomość, że nie mam na co dzień w domu kogoś bliskiego, z kim można porozmawiać, podzielić się swoim przerażeniem, lękiem, niepewnością. Czasami jest tak, że budzę się rano i myślę sobie, po co ja się znów obudziłam" - powiedziała legendarna piosenkarka.
Lucjan Kydryński odszedł we wrześniu 2006 roku. We wrześniu minie dokładnie 20 lat od jego śmierci.
Marcin Kydryński: "Zawiodłem do cna"
Marcin Kydryński - dziennikarz i podróżnik - nie ukrywa, że mama liczyła na coś innego niż samotna starość. Chciała rodziny wielopokoleniowej, stałej obecności bliskich, codziennych rozmów. Syn przyznał publicznie, że jej tego nie dał. "Chciałaby mieć rodzinę w stylu włoskim, wielopokoleniową, w której matka jest stale potrzebna i obecna. Tu ją także rozczarowałem, zawiodłem do cna" - napisał.
Rozpad jego własnej rodziny - jak sam sugeruje - tylko pogłębił ból matki.
Marcin wyprowadził się z domu rodziców w wieku 21 lat i - jak przyznał w rozmowie z miesięcznikiem "Pani" - od tamtej pory nie spędził tam ani jednej nocy. Kiedy ojciec chorował, nie było go w pobliżu. "Byłem egoistą, który ucieka jak najdalej od tego, co nieuchronne" - wyznał Izie Komendołowicz.
Syn, który pracował wyłącznie na własne nazwisko
Marcin Kydryński od dziecka był wyjątkowo uparty w jednej kwestii - nie chciał korzystać z sławy rodziców. Halina Kunicka opowiadała w swojej książce, że syn nigdy nie czerpał żadnych profitów z tego, że jest dzieckiem jednej z najpopularniejszych par w Polsce. Gdy do domu Kydryńskich przyszedł fotograf "Przekroju", by zrobić reportaż o ich życiu codziennym, Marcin odmówił pozowania do wspólnych zdjęć. Stanowczo. "On zawsze chciał pracować na własne nazwisko" - tłumaczyła Kunicka. Nigdy w życiu nie poprosił rodziców o pieniądze.
Z ojcem łączył go podziw, z matką - bliskość. "Tata mnie onieśmielał. Był serdecznym, ciepłym człowiekiem, ale miał w sobie coś takiego... Na tematy zasadnicze wolałem rozmawiać z mamą" - przyznał w "Pani".
Kiedy Lucjana zabrakło, Marcin zobaczył, jak bardzo mama na nim polegała - nie tylko artystycznie, ale w zwykłych, codziennych sprawach. Rachunki, obowiązki domowe, decyzje. "Kiedy go zabrakło, musiała się wszystkiego nauczyć" - opowiadał.
Dziś Halina Kunicka ma 88 lat. I codzienne pytanie o to, po co wstać rano.
Czy syn jeszcze zdąży to naprawić?




