Czterdzieści lat na scenie, pięćdziesiąt na karku i jedno jasne postanowienie: żadnego kwiecistego benefisu ze złotą statuetką. Natalia Kukulska zaplanowała sobie jubileusz po swojemu.

Córka Anny Jantar i Jarosława Kukulskiego zadebiutowała albumem "Natalia" w 1986 roku - miała wtedy dziesięć lat i już śpiewała o Puszku Okruszku na całą Polskę. Cztery dekady później jest dokładnie tam, gdzie chciała być: na własnych zasadach.

W tym roku rocznic naliczyła sobie aż trzy. Czterdzieści lat od debiutanckiej płyty, trzydzieści od wydania albumu "Światło" i - w marcu - okrągłe pięćdziesiąte urodziny. Wystarczający powód, żeby zrobić coś specjalnego. Wystarczający, żeby to zrobić inaczej niż wszyscy.

"Wolałabym nie iść tą drogą" - Kukulska o jubileuszach

Natalia Kukulska nie lubi klasycznej formuły benefisów i wprost to mówi. W rozmowie z Polskim Radiem RDC przyznała, że takie podsumowania kojarzą jej się zbyt ostatecznie - jakby ktoś stawiał za nią pomnik za życia. Dlatego wymyśliła coś innego.

"Nie przepadam za takimi podsumowaniami, jubileuszami, benefisami. Zawsze mi się to kojarzy jakoś tak ostatecznie i wolałabym nie iść tą drogą. Pomyślałam sobie, że jeżeli ma się coś wydarzyć, to niech to będzie taki rodzaj koncertu, który byłby dla mnie konfrontacją z przeszłością, ale w nowym kontekście" - powiedziała w Polskim Radiu RDC.

Jesienią wyruszy więc w trasę pod tytułem "Czy ona jest taka jak ja?". Na setliście znajdą się największe hity, ale też kawałki, których od lat nie grała na żywo. Konfrontacja z przeszłością - ale bez laurek.

Boi się, ale to ją kręci

Kukulska od lat buduje markę artystki, która nie siedzi w miejscu. Zmieniała stylistykę, eksperymentowała, zaskakiwała. I najwyraźniej zamierza to robić dalej.

"Bardzo lubię samą siebie zaskakiwać i robić takie ruchy trochę z przekory. Mam jakąś taką przekorę w sobie, takie 'boję się, ale mnie to kręci więc to zrobię'. Tak często się działo" - przyznała w tej samej rozmowie.

O muzyce mówi bez żadnej gwiazdorskiej pozy: "Muzyka jest dla mnie pasją. Ja ją cały czas podlewam. Dbam, żeby coś nowego zakwitło dla mnie samej. Wtedy jestem autentyczna. Nie traktuję tego jako pracy, tylko się tym bardzo cieszę".

Czterdzieści lat, trzy albumowe rocznice, jedna trasa i zero złotych statuetek. Brzmi jak plan.

A wy - wolicie jubileuszowe gale czy takie koncerty na własnych zasadach? Piszcie w komentarzach.