Rano wszystko wyglądało na przełom. Wieczorem - klapa. Książę Harry nie zamieszka w Pałacu Buckingham podczas swojej wizyty w Londynie, bo podobno nie odpowiedział na zaproszenie w terminie.
Rzadko kiedy pojednanie rodzinne wysadza w powietrze... biurokratyczna procedura. A jednak.
Książę Harry przyjeżdża w tym tygodniu do Wielkiej Brytanii, by promować przyszłoroczne Igrzyska Invictus - zawody dla weteranów wojennych, których jest patronem. Impreza ma odbyć się w Birmingham. Wielu obserwatorów liczyło, że wizyta stanie się okazją do zbliżenia z królem Karolem III - po latach chłodu, który nastąpił po tym, gdy Harry i Meghan Markle zrzekli się tytułów i wyemigrowali do Stanów.
Zaproszenie było. Potem nagle go nie było
Rano współpracownicy księcia ogłosili, że Harry przyjął zaproszenie do Pałacu Buckingham i będzie tam nocował podczas pobytu w Londynie. Brzmiało to jak sygnał ocieplenia. Kilka godzin później pałac wydał oświadczenie, które to zdementowało.
Przyczyna? Według źródeł królewskich Harry nie odpowiedział formalnie na ofertę zakwaterowania w wyznaczonym terminie - ten upłynął pod koniec ubiegłego tygodnia. W weekend poinformowano go podobno, że miejsca dla niego już nie ma.
Rzecznik księcia nie gryzł się w język. Potwierdził, że oferta została "wycofana", i określił tę decyzję jako "rozczarowującą".
Meghan i dzieci zostają w domu
Na domiar złego Harry przyjedzie do Londynu sam. Meghan oraz dzieci - Archie i Lilibet - nie towarzyszą mu w tej podróży. Oficjalny powód: rodzinie nie zostanie zapewniona finansowana z podatków ochrona policyjna.
Czy to kolejny sygnał, że stosunki między Sussexami a rodziną królewską są równie napięte co zawsze? Fani obserwujący tę rodzinną sagę od lat mają swoje zdanie - i chętnie je wyrażają w komentarzach.
Teraz wszystko zależy od tego, czy król Karol zdecyduje się na bezpośrednie spotkanie z synem - choćby bez oficjalnego zakwaterowania pod jednym dachem. Na razie cisza z obu stron.



