Izabella Krzan siedziała na weselu Rafała Brzozowskiego i rozmyślała o miłości. Okazało się, że prezenterka nigdy nie marzyła o białej sukni i złotych obrączkach - i wcale się tym nie przejmuje.

Ślub? Nie dla mnie, dziękuję

Izabella Krzan nigdy nie należała do dziewczyn, które od małości śnią o wielkim weselu. W rozmowie z Plejadą - przeprowadzonej na marginesie hucznego ślubu Rafała Brzozowskiego nad Zalewem Zegrzyńskim - prezenterka "Dnia Dobrego TVN" była całkowicie szczera. "W ogóle nie. Kompletnie nie miałam tego. Jakoś nie wiem, z czego to wynika, ale jakoś nie romantyzowałam małżeństwa, nie romantyzowałam tak bardzo takiej relacji do końca życia" - wyznała.

Wesele Brzozowskiego odbyło się 1 sierpnia, a plejada gwiazd przybyła na uroczystość. Krzan nie mogła jednak zostać do końca - następnego dnia czekała ją praca na żywo. To nie przeszkodzę jej jednak w refleksji.

Związek to nie obowiązek

Choć od kilku lat Krzan pozostaje w związku z Dominikiem Kowalskim, ślub nie jest dla niej najważniejszym celem. To zaskakujące wyznanie w czasach, gdy dla wielu kobiet małżeństwo nadal stanowi punkt orientacyjny. Ale Krzan myśli inaczej - i mówi o tym otwarcie.

"Nie uważam, że najważniejsze w życiu jest to, by mieć obok człowieka i być z nim do końca życia. Bo dlaczego, jeśli się nie dogadujemy?" - stwierdziła prezenterka. Słowa padły jak bomba. Krzan nie boi się powiedzieć rzeczy, które wiele osób myśli, ale się nie odważa wyartykułować.

Drogi się rozjeżdżają - to normalne

Zgodnie z poglądami Krzan, ludzie z biegiem czasu stają się zupełnie innymi osobami. "Z każdym rokiem jesteśmy trochę innymi ludźmi, a czasami te momenty i drogi nam się rozjeżdżają. Wtedy lepiej powiedzieć 'nie', niż trzymać się tej kładki, choćby nie wiadomo co, a niszczyć swoje nerwy, nerwy ludzi dookoła, a być może i dzieci albo po prostu bliskich" - wyjaśniła.

Przezenterka uważa, że rozstanie bywa rozsądniejszym rozwiązaniem niż desperacka próba ratowania związku za wszelką cenę. "Lepiej powiedzieć sobie kulturalnie, że to już nie jest to, co było kiedyś" - podsumowała w rozmowie z Plejadą.

To stanowisko odbiega od tradycyjnych wartości, które przez lata wbijano Polkom do głowy. Krzan jednak wybrała autentyczność nad konwencję. I widać, że nie żałuje.

Co na to fani?

Wypowiedź Krzan może być inspiracją dla wielu kobiet, które czują się uwięzione w związkach, które już nie funkcjonują. Czy jej szczerość wywołać będzie dyskusję w mediach społecznościowych? Wszyscy czekamy na komentarze.