Rafał Królikowski już wie, że nie wróci na plan "Nigdy w życiu 2". Aktor nie przejął się decyzją twórców, a jego spokój kontrastuje z łzami Joanny Jabłczyńskiej, która straciła rolę marzeń.
Siedemnaście lat temu Rafał Królikowski wcielił się w redaktora naczelnego czasopisma, w którym pracowała Judyta grana przez Danutę Stenkę. Teraz, gdy na ekrany kin wkracza "Właśnie, że tak!" - kontynuacja kultowego hitu z 2004 roku - jego postaci po prostu nie będzie. I aktor przyjął to ze spokojem, który zaskakuje.
"Scenariusz nie przewidywał mojej postaci"
Królikowski gościł w programie "Pan od polskich seriali" na kanale Telemagazyn, gdzie odniósł się do zamieszania wokół produkcji. Aktor nie ukrywał, że traktuje brak swojej roli jako coś całkowicie naturalnego: "Widocznie scenariusz nie przewidywał mojej postaci w tej kontynuacji więc to jest naturalna rzecz. Postawiono na inne wątki, nie ma się co obrażać. Twórcy mają prawo do swojej wizji, do realizowania czegoś, co im sprawia frajdę, radość, za co mogą wziąć odpowiedzialność" - powiedział w rozmowie z Telemagazynem.
To filozoficzne podejście stoi w jaskrawym kontraście z emocjonalnym wyznaniem Joanny Jabłczyńskiej. Aktorka, która przez lata utożsamiana była z rolą Tosi, nie kryła bólu związanego z decyzją producentów. "Bardzo czekałam na tę rolę, bardzo liczyłam, wręcz uważałam, że to jest zdecydowany pewniak. (...) Bardzo to przeżyłam. Jest to dla mnie bardzo niesprawiedliwe, bardzo nie w porządku" - powiedziała w rozmowie z Plotucha.
"Hałas, niepotrzebny hałas"
Królikowski na słowa koleżanki z planu odpowiedział jednak chłodno. Aktor uważa, że rozprawy medialne wokół "Nigdy w życiu 2" to niepotrzebna sensacja. "To jest hałas, niepotrzebny hałas. A może potrzebny po to, żeby wzbudzić zainteresowanie tą nową produkcją..." - skomentował z pewną dozą ironii wypowiedź Jabłczyńskiej.
Tymczasem produkcja "Właśnie, że tak!" ma trafić do kin w 2027 roku. Zdaje się, że twórcy rzeczywiście postawili na całkowicie nowe wątki i obsadę, rezygnując z części oryginalnego składu. Decyzja ta wzbudziła poruszenie w środowisku aktorskim i wśród fanów kultowego serialu, jednak Królikowski udowodnił, że nie każdy przyjmuje ją z dramatem.




