Bogdan Olewicz nie rozmawiał z Sewerynem Krajewskim od lat. Żeby wiedzieć, co słychać u starego przyjaciela, musi pytać innych.
Bogdan Olewicz nie rozmawiał z Sewerynem Krajewskim od lat. Żeby wiedzieć, co słychać u starego przyjaciela, musi pytać innych.
Twórca przebojów Czerwonych Gitar wyjechał do Stanów Zjednoczonych ponad dekadę temu i - jak wynika z relacji osób z jego otoczenia - nie ma zamiaru wracać. Podobno pozrywał kontakty ze wszystkimi w Polsce. Dosłownie ze wszystkimi.
Dom z basenem i studio nagrań w New Jersey - tak żyje dziś Krajewski
Seweryn Krajewski zamieszkał w Clifton w New Jersey dzięki Helenie Giersz - zamożnej Polce żyjącej w USA, która skontaktowała się z nim pod pretekstem realizacji filmu o Krzysztofie Klenczonie. Według dostępnych informacji Giersz wybudowała dla niego nowy dom, którego znaczna część to prywatne studio nagraniowe. Do kompletu dorzucony podobno sportowy Mercedes AMG SL z inicjałami artysty na tablicach rejestracyjnych.
Jesienią ubiegłego roku na stronie fundacji Krajewskiego pojawił się teledysk do utworu zatytułowanego - jakże wymownie - Zapomnij. W klipie artysta gra na gitarze przy basenie i wsiada do wspomnianego Mercedesa. Fani odebrali to jednoznacznie: muzyk żegna się z Polską bez słowa wyjaśnienia.
Ostatnim dużym projektem Krajewskiego przed wyjazdem była płyta nagrana z Andrzejem Piasecznym - Na przekór nowym czasom. Album i wspólne koncerty okazały się sukcesem. Mimo to Krajewski spakował walizki i zamilkł.
Olewicz o Krajewskim: 'Może właśnie tego potrzebował'
Bogdan Olewicz - wieloletni przyjaciel i autor tekstów piosenek Krajewskiego - przyznał w rozmowie z "Faktem", że sam nie ma z muzykiem kontaktu i opiera się wyłącznie na pogłoskach. Jego słowa brzmią jak próba pogodzenia się z sytuacją, nad którą nie ma kontroli.
"Dowiedziałem się, że w gruncie rzeczy jest chyba szczęśliwy. Gdzieś tam, na swojej plaży, w spokojnym rytmie życia. Może właśnie tego potrzebował. Trzeba pamiętać, że stworzył ogromną liczbę utworów. Myślę też, że przychodzi taki moment, kiedy nie tyle kończy się talent, ile potrzeba tworzenia" - powiedział Olewicz.
I dodał: "Tak jak wybaczamy wokalistom, którzy już nie śpiewają, tak samo powinniśmy zrozumieć twórców, którym pisanie przestaje sprawiać przyjemność. Biologii, niestety, nie da się całkowicie zignorować".
Piękne słowa. Tyle że fani Krajewskiego pytają o coś innego - nie o biologię, tylko o to, czy człowiek, który napisał połowę polskich przebojów ostatnich pięćdziesięciu lat, w ogóle pamięta, że zostawił po sobie kilka pokoleń słuchaczy. Teledysk zatytułowany Zapomnij daje chyba jasną odpowiedź.
Czy Krajewski kiedykolwiek wróci - choćby na chwilę? Dajcie znać w komentarzach, co o tym myślicie.


