Małgorzata Kożuchowska porzuciła marzenie. Aktorka miała powrócić na deski Teatru Dramatycznego w głównej roli spektaklu "Nina. Wieczna królowa", ale niespodziewanie zrezygnowała z udziału z przyczyn osobistych. Zastąpi ją Anita Sokołowska.

# Kożuchowska rezygnuje ze spektaklu. Sokołowska zajmuje jej rolę

Jeszcze niedawno Małgorzata Kożuchowska nie kryła radości. Teatr Dramatyczny zaproponował jej główną rolę w spektaklu "Nina. Wieczna królowa" - biograficznym opowiadaniu o życiu i karierze Niny Andrycz, legendy polskiej sceny teatralnej.

Aktorka podkreślała, że to propozycja z jej marzeń. "W najśmielszych snach nie wymyśliłabym tego" - mówiła, cytowana przez e-teatr.pl. Przyznawała, że choć czuje dużą odpowiedzialność, jest gotowa zmierzyć się z tym wyjątkowym wyzwaniem.

Niespodziewana rezygnacja

Okazało się jednak, że Kożuchowska wycofała się z udziału w spektaklu. Teatr Dramatyczny poinformował o zmianie za pośrednictwem mediów społecznościowych, powołując się na "przyczyny osobiste" aktorki. Nie podano dodatkowych szczegółów dotyczących decyzji.

Zmiana obsady miała miejsce zaledwie kilka tygodni przed planowaną premierą, która odbędzie się 4 grudnia na Dużej Scenie teatru.

Sokołowska przejmuje rolę

Rolę Niny Andrycz przejmie Anita Sokołowska. Dla aktorki to kolejne zawodowe wyzwanie - niedawno wygrała 14. edycję "Tańca z gwiazdami" w parze z Jackiem Jeschke. Widzowie znają ją głównie z roli Zuzy w serialu "Przyjaciółki", w którym występowała przez wiele sezonów.

Teatr zaapelował do publiczności: "Już dziś zapraszamy na premierę spektaklu 4 grudnia na Dużej Scenie DRAMATYCZNEGO". Poinformował również, że Sokołowska "dołącza do obsady spektaklu NINA. WIECZNA KRÓLOWA, by wcielić się w postać jednej z największych ikon polskiej sceny".

Fani podzieleni

Wiadomość o zmianie obsady szybko wywołała dyskusję w internecie. Część widzów wyraża ciekawość wobec nowego wcielenia Sokołowskiej, inni żałują, że nie będą mogli oglądać Kożuchowskiej w spektaklu. Do tej pory żadna z aktorek publicznie nie odniosła się do zmian.

Na razie pozostaje zagadką, jakie "przyczyny osobiste" zadecydowały o decyzji Kożuchowskiej. Wszystko wskazuje, że publiczność będzie musiała zadowolić się interpretacją Sokołowskiej.