Tygodniami nie było po niej śladu w sieci. Teraz Kinga Rusin wróciła do kraju - i od razu wprost do modnej kawiarni na spotkanie ze starą znajomą.
Przez cały czerwiec fani Kingi Rusin zastanawiali się, co się z nią dzieje. Jej Instagram nagle zamarł - ostatni post pojawił się 29 maja. Dla kobiety, która swoje życie relacjonuje niemal w czasie rzeczywistym, to była wieczność.
Grecja, reset i powrót do gry
Rusin w końcu się odezwała - ale z Grecji. "Wróciłam do gry! Po naszej bardzo intensywnej podróży po Japonii potrzebowaliśmy odrobiny spokoju. Social media poszły na chwilę w odstawkę, ale taki reset dobrze robi od czasu do czasu" - napisała na Instagramie. Greckie wakacje z partnerem Markiem Kujawą wyraźnie jej posłużyły - po zdjęciach paparazzi, które opublikował Pudelek, widać, że z Warszawy wróciła uśmiechnięta i wypoczęta.
Po stolicy pojawiła się w brązowym płaszczu, szerokich jeansach i sportowych butach. Bez fajerwerków, bez czerwonego dywanu - zwyczajnie. No, prawie zwyczajnie.
Kawiarnia, koleżanka z TVN i Porsche za 300 tysięcy
Niespodziewanie Rusin wstąpiła do jednej z modnych warszawskich kawiarni, gdzie spotkała się z Martą Kuligowską, dziennikarką TVN 24. Panie spędziły razem chwilę, a po miłym spotkaniu serdecznie się pożegnały.
Dalej było już mniej skromnie - Kinga wsiadła do swojego Porsche Panamera wartego blisko 300 tysięcy złotych i odjechała. Bo urlop urlopem, ale pewnych przyzwyczajeń się nie porzuca.
Rusin od odejścia z TVN żyje wedle własnego harmonogramu - Japonia, Grecja, Instagram jako dziennik podróży. Czy Warszawa to tylko krótki przystanek przed kolejnym wylotem? Fani są przekonani, że tak. Dajcie znać w komentarzach - zazdrościcie takiego trybu życia?



