Jacek Kawalec nie wybiera słów. W piątkowym wydaniu 'Dzień dobry wakacje' pojawił się na kanapie TVN i rozprawił się z całą aferą wokół Budki Suflera - od parodii Zenona Martyniuka po tajne oświadczenie zespołu.
Kawalec tłumaczy się z parodii
64-letni aktor kategorycznie zaprzeczył, że celowo prowokował Martyniuka. Według jego słów, prześmiewczy numer wymyślił na długo przed współpracą z legendarną grupą i od lat pokazuje go wyłącznie w solowych występach.
"Parodia, którą zrobiłem już parę lat temu, jeszcze zanim trafiłem do zespołu Budka Suflera, krąży w necie od bardzo dawna. Napisałem tekst, który jest jakby moim spojrzeniem na zjawisko, jakim jest disco polo i od jakiegoś czasu używam go scenicznie w swoich solowych występach. Oczywiście nie z Budką Suflera, tylko poza nią" - wyjaśnił w śniadaniówce.
Kawalec podkreślił, że nie chodziło mu o konkretną osobę. "Nie, niekoniecznie nawet Zenka Martyniuka. To są po prostu występy parodystyczne, w których odnoszę się do zjawiska disco polo. To moja artystyczna interpretacja tego gatunku muzyki" - usłyszeli widzowie.
Oświadczenie zespołu bez jego wiedzy
Najgłośniej o tym, co go zaboiało. Kawalec zdradził, że lider Budki Suflera Tomasz Zeliszewski początkowo nie protestował przeciwko parodii - słyszał ją nawet na żywo dzień przed wydaniem oświadczenia.
"I nagle jednemu z moich kolegów z zespołu to się nie spodobało. A dzień wcześniej słyszał tę piosenkę w moim wykonaniu na żywo i nie powiedział mi w oczy, że to jest nie w porządku. Wystosował oświadczenie, pod którym podpisał się jako cały zespół, nie informując o tym ani mnie, ani reszty zespołu, co uważam za przekroczenie warunków współpracy" - zarzucił.
To właśnie tu padło słynne określenie. Zapytany, czy został wyrzucony, Kawalec odciął się: "Nie, oni nie powiedzieli, że kończą współpracę, tylko ja powiedziałem, że kończę. Uznałem to za chwyt poniżej pasa wobec kogoś, kogo uważa się za kolegę. Po 1989 roku nikt nie ma prawa cenzurować wypowiedzi artystycznych".
Co dalej z koncertami?
Pomimo rozstania Kawalec planuje jeszcze zagrać zaplanowane koncerty z grupą - to będzie jego pożegnanie się z widownią. Zenek Martyniuk zapowiedział pozew, a sam aktor nie zamierza się cofać.
Afera, która wybuchła na tle parodii disco polo, pokazuje, jak łatwo można stracić twarze w show-biznesie. Ale czy Kawalec miał rację, czy rzeczywiście przesadził? Fani podzieleni.



