Katarzyna Pakosińska wrzuciła do sieci tajemniczy filmik ze spaceru po staromiejskich uliczkach. Internauci od razu wiedzieli, gdzie jest - Tarnów przemienił się w scenę z 'Nocy i dni'. Ale to nie turystyka. To było coś więcej.

Zaskoczenie na Instagramie 54-letnia artystka kabaretowa opublikowała na swoim profilu nagranie, na którym spaceruje po mieście w stylizacji prosto z dawnych czasów. Warkocz, atmosfera sprzed dekad - wszystko jak z filmu. 'Czasem wystarczy choć chwilę pomarzyć… i nagle - na kilka sekund - przenieść się w czasie. Ja właśnie tak zrobiłam. Tylko gdzie jestem?' - napisała zagadkowo. Fani nie musieli długo czekać na odpowiedź. Czujni obserwatorzy niemal natychmiast poznali Tarnów, który niedawno przekształcił się w filmowy Kaliniec do adaptacji 'Nocy i dni'. Pod postem posypały się komentarze: 'Wow! Mój piękny Tarnów', 'Ależ ślicznie z tym warkoczem', 'Nasz piękny Tarnów! Pozdrawiam i Panią, i Miasto!'. Każdy liczył, że to po prostu nostalgia aktorki. Koncert, który przedłużyli o 20 minut Ale to był tylko prolog. Teatr im. Ludwika Solskiego w Tarnowie szybko wyjaśnił całą sprawę. Okazało się, że Pakosińska pojawiła się w mieście z bardzo konkretnym powodem - koncert 'Nie dokazuj' z udziałem Staszka Karpiel-Bułecki. I to był hit. W kolejnym poście aktorka przyznała coś, co mówi samo za siebie. 'Spektakl dzisiaj bardzo nieprofesjonalnie przedłużyliśmy' - powiedziała z uśmiechem. Powód? Publiczność sprawiła, że zagrali dodatkowo. Dwadzieścia minut więcej niż zaplanowano. Tyle wystarczyło, aby tarnowska sala zmusiła artystkę do tego, aby wyjechała poza harmonogram. To nie pierwszy raz, gdy publiczność Tarnowa robi na Pakosińskiej takie wrażenie. Dla artystki to był dowód na to, że czasem wciąż warto wierzyć w magię występów na żywo.