Kilkanaście lat po rozstaniu Katarzyna Niezgoda wciąż słyszy jedno imię. W wywiadzie do 'Onet Rano' bizneswoman otwarcie powiedziała, co myśli o mediach, które wykorzystują ją, żeby coś napisać o Tomaszu Kammelu.
Zmęczenie pytaniami. Niezgoda mówi wprost
Katarzyna Niezgoda i Tomasz Kammel rozstali się w 2015 roku po około dziesięciu latach związku. Od tamtej pory minęło ponad dekadę, a nazwisko dziennikarza wciąż powraca w każdym prawie wywiadzie z bizneswoman. Tym razem sprawdziliśmy, czy to ją jeszcze denerwuje.
W programie 'Onet Rano' Odeta Moro zapytała Niezgodę wprost: czy lata dopytywań o byłego partnera pozostawiają niesmak? Odpowiedź była gorzka i bezpośrednia.
"Kilkanaście lat minęło, bardzo długo. Miałam pretensje do mediów, bo mówię tak: 'Jeżeli chcecie koniecznie pisać o Kammelu, no to rozmawiajcie z nim, niech on wam dostarczy informacji. To powinna być osoba, którą zapraszacie, a nie mnie'" - wyznała bez ogródek.
'Wykorzystują mnie, żeby o nim napisać'
Niezgoda wskazała jasno - media wykorzystują jej pojawienie się, by coś wcisnąć o byłym partnerze. Ale z czasem nauczyła się tego inaczej odbierać. "Wykorzystują mnie, żeby trochę jednak o nim napisać. Podeszłam do tego zdroworozsądkowo i mówię: 'Ale jego nie ma w tych mediach, a ja jestem'" - dodała.
Bizneswoman pojawiła się w 'Onet Rano' z okazji premiery swojej nowej książki 'Wracam do gry'. Wywiad miał dotyczyć jej zawodowej drogi, transformacji i nowych projektów. Zamiast tego znowu padło pytanie o faceta, z którym rozstała się za kadencji Donalda Tuska.
Tomasz Kammel przez lata nie komentował rozstania. Podobnie Niezgoda - długo milczała na temat przyczyn, dla których ich związek się skończył. Dziś, gdy promuje swoją książkę, oczywiste jest, że tego tematu już nie chce.




