Dwa lata za stołem jurorskim wystarczyły. Ewa Kasprzyk w podcaście 'Lustra' przyznała, że 'Taniec z gwiazdami' po prostu nie był jej światem - i że wolała wyjść sama, zanim ktoś jej podziękuje.

Ewa Kasprzyk odeszła z jury Tańca z gwiazdami 24 czerwca. Polsat oficjalnie tłumaczył to innymi zobowiązaniami zawodowymi aktorki. Prawda okazuje się prostsza - i bardziej szczera.

Sama wolała wyjść, zanim jej podziękują

W podcaście Lustra Kasprzyk nawiązała do swoich doświadczeń z przeszłości i powiedziała wyraźnie: woli wychodzić sama, niż czekać na czyjeś podziękowanie. To zdanie mówi sporo o tym, jak czuła się w roli jurorki przez ostatnie dwa sezony.

"To jednak nie jest mój vibe. Chyba wolę tańczyć, niż siedzieć za stołem. Wolałabym tańczyć. I myślę, że to jest bardzo dobra decyzja, bo przynajmniej jestem uwolniona od świata, który do końca nie był moim światem" - powiedziała wprost w rozmowie.

Dla porządku: Kasprzyk zna TzG od podszewki. W 2015 roku, w 3. sezonie, tańczyła jako uczestniczka u boku Jana Klimenta i odpadła dopiero w ćwierćfinale. Kiedy w 2024 roku wróciła - ale już jako jurorka - tłumaczyła w Super Expressie, że chciała sprawdzić, jak wygląda to po drugiej stronie parkietu. Sprawdziła. I ma już odpowiedź.

Kibicuje, ale nie z widowni

Kasprzyk chwali nowy kierunek show - mówi, że TzG nabiera rozmachu dzięki Edwardowi Miszczakowi i że kibicuje programowi. Jednak od razu dodaje: "Kibicuję, ale nie tak, żebym tam siedziała na widowni co chwilę."

Poza tym ma konkretny powód, żeby patrzeć do przodu. We wrześniu wchodzi na deski Teatru Gudejko - w niedzielne wieczory, czyli dokładnie wtedy, gdy TVP emituje kolejne odcinki TzG. Zbieg okoliczności? Może. Ale aktorka dodaje, że już myśli o czymś jeszcze większym - zbliża się jej jubileusz 40 lat na scenie i na razie skupia się na tym, jak chce to świętować.

Jedno jest pewne: Kasprzyk nie zostawiła TzG z żalem. Zostawiła je świadomie - i z ulgą. Czy nowy juror wypełni tę lukę tak samo? To już pytanie do Pavlović.