Wstaje o piątej rano, dwie godziny w charakteryzacji, zdjęcia do północy - i to w upale, deszczu albo na kole ciągniętym za motorówką. Ewa Kasprzyk ma 60 lat i oficjalnie jest na emeryturze.
Wstaje o piątej rano, dwie godziny w charakteryzacji, zdjęcia do północy - i to w upale, deszczu albo na kole ciągniętym za motorówką. Ewa Kasprzyk ma 60 lat i oficjalnie jest na emeryturze.
Emerytura? Owszem, ale nie taka, jaką sobie wyobrażasz
Ewa Kasprzyk jest ustawową emerytką od 9 lat - odeszła z etatu w teatrze dokładnie w momencie osiągnięcia wieku emerytalnego. Nie dlatego, że chciała zwolnić. Dlatego, że chciała sprawdzić, jak jej życie potoczy się bez siatki bezpieczeństwa. W podcaście Lustra powiedziała wprost: "Właśnie z wieku emerytalnym zwolniłam się z etatu, żeby zobaczyć, jak dalej moje życie się potoczy bez asekuracji. No bo etat jest taką asekuracją i nagle wymykam się z układu".
I wymknęła się skutecznie. Po pięćdziesiątce wzięła się za tajski boks i wyjeżdżała na obozy treningowe do Tajlandii. W wieku 53 lat skoczyła ze spadochronem. Przez kilka lat kursowała między Polską, RPA i Mozambikiem - jej ówczesny partner zaraził ją miłością do Afryki, planowali ślub i zamieszkanie przy Parku Krugera. Ostatecznie związek się rozpadł, ale Kasprzyk wróciła do Polski z nową energią, nie z rozczarowaniem.
"Kto jest tu nierobem?" - pyta i ma rację
Aktorka nie ukrywa irytacji, gdy słyszy, że artyści to nierobowie. W podcaście Lustra rozłożyła swój typowy dzień na czynniki pierwsze: "Wstaję o godz. 5 rano, czy chcę czy nie chcę, mam transport na plan, spędzam dwie godziny w make-upie, żeby uwiarygodnić postać, którą będę grała i później mam zdjęcia do godziny 12 wieczorem. Czasami w upale, czasami w deszczu, czasami w niekomfortowych warunkach. Ostatnio pływałam na kole ciągniętym za motorówką - to ja się zastanawiam, kto jest pracusiem".
A plan zdjęciowy to dopiero połowa historii. Przy dwóch spektaklach dziennie w teatrze Kasprzyk sięgnęła po bardzo konkretne porównanie: "Grając dwa spektakle dziennie to jest straszny urobek, czasem czuję się, jakby przekopała się na przodku w kopalni".
Odejście z jury Tańca z Gwiazdami wpisuje się w tę samą logikę - za mało czasu, za dużo innych rzeczy. Aktorka dała do zrozumienia, że grafik po prostu nie pozwalał na kolejne zobowiązanie. Kolejny projekt? Podobno marzy jej się stand-up. Przy tym tempie życia nikt chyba już nie jest zaskoczony.
Co myślicie - Kasprzyk to najlepsza reklama "emerytury po swojemu" czy po prostu ktoś, kto nie umie wyhamować? Dajcie znać w komentarzach.




