Karolina Gilon i Mateusz Świerczyński wyszli na kawę i ciastko, wrócili do domu bez kamery. Ktoś ją zabrał, a prezenterka postanowiła opowiedzieć o tym publicznie - ostro i bez owijania w bawełnę.

# Zapomniana kamera, niechciany los

Karolina Gilon podzieliła się na Instagramie gorzką historią, która spotkała ją i jej ukochanego. Wszystko przez chwilę nieuwagi w zwykłej kawiarni.

"Dzisiaj niestety przekonaliśmy się, że niektórzy ludzie są bardzo nieuczciwi. Ja nie jestem sobie w stanie wyobrazić, żeby tak zrobić" - napisała prezenterka w swoim komunikacie dla obserwatorów.

Co się stało w kawiarni?

Gilon i Świerczyński wybrali się na przerwę. Kawę, ciastko, krótka chwila relaksu - zwykłe popołudnie. Zostawili kamerę na krześle. Zapomnieli ją zabrać. Banalne, ale miało konsekwencje.

"Jak się zorientowałam w domu, zadzwoniliśmy do knajpy i państwo powiedzieli, że nie widzieli. Ktoś prawdopodobnie zobaczył leżącą kamerę i ją sobie zabrał" - relacjonowała Gilon. Sprzęt zniknął bez śladu.

Prezenterka nie mogła przejść nad tym do porządku dziennego. Zaczęła wyjaśniać swoim fanom, co to oznacza - jej zdaniem - dla społeczeństwa.

"To jest kradzież"

"Pierwsze co bym zrobiła to bym poszła do obsługi i powiedziała, że coś takiego znalazłam. Nie wyobrażam sobie, by taką rzecz zabrać. To jest kradzież. Jeśli coś leży i nie jest moje, branie tego jest kradzieżą" - mówiła wprost do kamer (i do widzów).

Mateusz Świerczyński przytaknął jej słowom. Oboje nie kryli rozczarowania tym, jak zachowała się osoba, która znalazła kamerę.

Ostrzeżenie przed "wróżką"

Gilon skończyła swoją wypowiedź ostrzegawczym przesłaniem. "Karma wróci i to z podwojoną mocą. Ku przestrodze, pilnować rzeczy, bo na uczciwość ludzką nie ma co liczyć" - podsumowała.

Prezenterka nie podała informacji, czy kamera została odzyskana czy też stała się całkowitą stratą. Wiadomo, że sprzęt fotograficzny to niezła inwestycja - a zapomniane urządzenie w publicznym miejscu to ryzyko, które chyba wszyscy znamy.

Historia Gilon to przestroga dla każdego, kto myśli, że w kawiarni można się zrelaksować bez obawy o swoje rzeczy. Albo że ludzie będą uczciwi. Według Karoliny - nie warto liczyć na to drugie.