Półtora roku remontu, opóźnienia, pęczniejący budżet - i w końcu własne cztery kąty. Agnieszka Kaczorowska zdążyła się nacieszyć nowym domem przez może dwa tygodnie, zanim ogród zimowy pokazał swoje drugie oblicze.
Agnieszka Kaczorowska kupiła dom w styczniu 2025 roku, tuż po rozstaniu z Maciejem Pelą. Miało być nowe życie, nowy początek, własna przestrzeń. Ekipa remontowa harowała przez miesiące, budżet - jak sama przyznała latem zeszłego roku w wywiadach - rósł szybciej niż planowała. Wprowadzka, pierwotnie planowana na jesień, oczywiście się opóźniła.
Dumna i szczęśliwa - ale nie na długo
Na Instagramie Kaczorowska relacjonowała każdy etap urządzania: kuchnia, kanapa do salonu, współprace z firmami. Dziesiątego maja napisała wprost: "Już blisko, bliziutko i wszystko będzie gotowe, a kartony znikną. Nie było łatwo, ale było warto! Dopiero do mnie zaczyna docierać, ile udźwignęłam przez ostatnie 1,5 roku. Jestem z siebie dumna. Teraz czas na ulgę i spokój".
Brzmi jak happy end. I byłby nim - gdyby nie ogród zimowy.
Do ściany domu przylega przeszklona przybudówka wielkości sporego tarasu. Szklany sufit, szklane ściany, widok na ogród niezależnie od pogody. Zimą - marzenie. Latem - koszmar dla każdego, kto musi to umyć.
"Obawiałam się mycia tych szyb"
Kaczorowska nie ukrywała przed obserwatorami, że ten jeden element nowego domu spędzał jej sen z powiek. Na Instagramie przyznała szczerze: "Jest takie miejsce w domu, które absolutnie uwielbiam. Mianowicie ogród zimowy! Można być na swoim tarasie niezależnie od pogody. No ale te wielkie przeszklenia to też wielkie wyzwanie, jeżeli chodzi o sprzątanie. Nie da się ukryć, że obawiałam się mycia tych szyb".
Problem rozwiązała współpraca z firmą specjalizującą się w myciu takich powierzchni. Influencerka znalazła sponsora na każdy etap urządzania domu - czemu nie na sprzątanie? Logika żelazna.
Dom tancerki i choreografki otoczony jest zielenią, która - jak sama mówi - działa na nią kojąco po trudnym roku i pół. Rozstanie z Pelą, rozprawa o podział majątku, remont ciągnący się w nieskończoność. Można zrozumieć, że brudne szyby to był jeden problem za dużo.
Pytanie tylko - czy to największe wyzwanie, jakie nowy dom jej jeszcze zaserwuje? Życie w szklanym ogrodzie zimowym dopiero się zaczyna.




