Trasa skończona, bilety wyprzedane, a Kaczorowska i tak nie dała sobie spokoju - wróciła do telefonu z czymś, co najwyraźniej gryzło ją od dawna. We wtorek wieczorem wyrzuciła z siebie wszystko, co myśli o tym, jak media kreują jej związek z Marcinem Rogacewiczem.
Co tak naprawdę chciała powiedzieć Kaczorowska?
Agnieszka Kaczorowska właśnie domknęła pierwszy rozdział swojego tanecznego projektu. Spektakl '7', stworzony wspólnie z Marcinem Rogacewiczem, zakończył trasę Festiwalem Twórczej Wyobraźni w Wałbrzychu. Na Instagramie tancerka napisała wcześniej: "Kończymy pierwszą trasę spektaklu '7' Festiwalem Twórczej Wyobraźni w Wałbrzychu. Przyjdzie jeszcze dobry moment na podsumowanie... Tymczasem cieszymy się ostatnią podróżą". Bilety podobno rozchodziły się szybko - projekt można śmiało nazwać sukcesem.
Ale koniec trasy nie oznaczał ciszy. Kilka godzin później Kaczorowska wróciła na Instagram z czarno-białym zdjęciem, na którym tuli się do Rogacewicza. I z wpisem, który nie pozostawiał wątpliwości, że coś od dawna ją uwiera.
"Być sobą - największe osiągnięcie"
"Być sobą w świecie, który nieustannie próbuje uczynić z ciebie kogoś innego, jest największym osiągnięciem" - napisała Kaczorowska wprost na swoim profilu.
Krótko, ale wyraźnie. Tancerka od pewnego czasu sygnalizuje, że wizerunek "idealnej pary z ekranu" - który media chętnie jej przyklejają po udziale w show Polsatu - ma się nijak do tego, kim ona i Rogacewicz naprawdę są. Para odpadła przed finałem, ale zamiast zniknąć z radarów, ruszyła w trasę z własnym spektaklem. Presja towarzyszyła im podobno przez cały czas.
Fani zareagowali natychmiast. Pod postem posypały się komentarze pełne wsparcia: "Bycie sobą jest trudną postawą, ponieważ stajemy się często nielubiani, potępiani, bo nie realizujemy cudzych oczekiwań wobec nas" - napisała jedna z internautek. "Jesteście piękni. Bądźcie szczęśliwi", "Piękna para! Świat niech robi swoje, a Wy żyjcie tak, jakby nie było jutra" - dorzucali kolejni.
Czy to tylko chwilowe zmęczenie po intensywnej trasie, czy sygnał, że Kaczorowska ma już dość grania roli, którą ktoś jej przypisał? Fani wydają się wiedzieć, po czyjej stronie stoją - a Aga chyba właśnie o to jej chodziło.



