Agnieszka Kaczorowska ma plan. Szczegółowy, z paragrafami i podpisami - bo drugi raz nie zamierza uczyć się na własnych błędach.

Rozwód z Maciejem Pelą, sfinalizowany w listopadzie ubiegłego roku, najwyraźniej nauczył Kaczorowską jednego: miłość miłością, ale papier musi być. Aktorka znana z roli Bożenki w "Klanie" otwarcie mówi teraz, jak wyobraża sobie ewentualny ślub z Marcinem Rogacewiczem.

Intercyza zamiast różowych okularów

Kaczorowska i Rogacewicz poznali się na planie "Tańca z Gwiazdami" - i szybko okazało się, że to nie był tylko parkietowy flirt. Związek rozkręcił się na poważnie, a fani zaczęli pytać o ślub. Aktorka odpowiedziała w wywiadzie dla "Twojego Imperium" - i nie pozostawiła złudzeń.

"Ślub po umowa, która powinna zawierać nie tylko: 'jesteśmy mężem i żoną', ale powinna zawierać intercyzę od samego początku, żeby dwójka ludzi była jednostkami. Są razem, ale każdy pracuje na siebie" - powiedziała Kaczorowska.

I dodała konkret, który trudno zbagatelizować: co trzecia para biorąca ślub w Polsce kończy na rozwodzie. "Więc wprowadźmy taką umowę wraz ze ślubem i wtedy wszyscy będą szczęśliwsi, wydadzą mniej pieniędzy na prawników przy okazji rozwodu i wszystko pójdzie dużo łatwiej" - stwierdziła.

Nowa Kaczorowska - po przejściach, ale z głową

Trudno się dziwić takiemu podejściu. Rozstanie z Pelą było głośne, długie i - sądząc po tym, co aktorka mówi publicznie - kosztowne emocjonalnie. Rogacewicz wszedł w jej życie jeszcze zanim sprawa sądowa dobiegła końca, co samo w sobie było pożywką dla tabloidów przez dobre kilka miesięcy.

Teraz Kaczorowska sprawia wrażenie kobiety, która dokładnie wie, czego chce - i czego nie chce powtórzyć. Intercyza w jej wydaniu to nie cynizm, lecz zwykły pragmatyzm. Romantyzm zostaje, adwokat też.

Czy Rogacewicz podziela ten pogląd? Na razie aktor publicznie się nie wypowiedział. Ale jeśli para rzeczywiście zmierza w kierunku kolejnego etapu, to według Kaczorowskiej - notariusz będzie równie ważny jak kościół lub urząd stanu cywilnego.

Co wy na to - intercyza to romans zabójca czy po prostu dorosłość?