Kwiaty, rozmowy do nocy, wspólne czytanie książek. Jolanta Kwaśniewska pokazała, że nawet małżeństwo z byłym prezydentem wygląda jak każde inne - na miłych drobiazgach i ciekawości wobec siebie.
Kwiaty zamiast słów
Jolanta Kwaśniewska w rozmowie z WP Kobieta opowiedziała, co trzyma jej związek z Aleksandrem w dobrej formie. Nie są to dramatyczne gesty ani wielkie deklaracje - to codzienne małe rzeczy, które robią razem od lat.
"Mój mąż ma taką swoją ukochaną budkę, swoje panie kwiaciarki, gdzie zawsze zatrzymuje się, żeby przyjechać do domu z kwiatami. Te kwiaty rzeczywiście u nas w domu zawsze są" - wyznała była pierwsza dama. Prosty gest, ale jeden, który powtarza regularnie. Nie z okazji, tylko po prostu dlatego, że wie, że jego żonie się podoba.
Rozmowy to fundament
Ale kwiatów byłoby mało, gdyby nie to, co się dzieje między nimi. Kwaśniewska podkreśliła, że najważniejsze dla niej jest to, że z mężem "nadają na tych samych falach". Dzielą podobne wartości i sposób patrzenia na świat, ale przede wszystkim - są sobie ciekawi.
"Z mężem ubóstwiamy sytuacje, jak wracamy gdzieś ze spotkań, to siadamy i od razu omawiamy: 'Olusiu, powiedz mi, jak było? I co on powiedział?'" - opisała rutynę, którą mają. Nawet po latach wspólnego życia, nawet po powrotach z oficjalnych spotkań, kiedy zmęczenie mogłoby się pojawić, oni siadają i opowiadają sobie szczegóły.
Jolanta dodała anegdotę, która pokazuje, jak głęboki jest ich związek. Gdy jej nowa książka pojawiła się na biurku, pierwszą osobą, która ją przejrzała, był Aleksander. "Powiedział: 'Mądra, fajna książka'" - wspomniała z uśmiechem. To nie wielka rzecz, ale to właśnie te momenty budują więź.
Receptura na sukces
Na pytanie, jakie cechy powinien mieć dobry mąż, Jolanta odpowiedziała więc wprost - ten, który chce nas poznać. Który przynosi kwiaty nie dlatego, że trzeba, ale dlatego, że wie, że nam się podoba. Który wraca do domu i zamiast scrollować po telefonie, pyta: "Co fajnego widzieliście?"
Kwaśniewscy tworzą parę, którą znamy od dziesięcioleci - od czasów, gdy Aleksander był prezydentem. Ale jak się okazuje, ich prawdziwe życie to nie błysk fleszy i oficjalne uroczystości. To zwyczajne wieczory, rozmowy i bukiet kwiatów na stole.




