Monika w złotej klatce, Bogusław na półkach. Przez lata dziennikarze spekulowali, czy między córką generała a aktorem wybuchł romans, którego żadne z nich nie potwierdziło. Teraz, po latach, historia tej nieprawdopodobnej więzi wraca jako jedno z największych intrygujących pytań polskiego show-biznesu.
Ona miała wszystko, on - nic
Monika Jaruzelska dorastała w świecie niedostępnym dla większości. Dom pełny wygód, ochroniarze za drzwiami, nazwisko, które otwierało każde drzwi. Bogusław Linda mieszkał z matką w Toruniu - w pokoiku wielkości szafy, między wąskim łóżkiem a biurkiem. Trudno było znaleźć dwoje bardziej różniących się ludzi.
Jaruzelska sama później przyznawała, że mit o luksusach "czerwonej księżniczki" był przesadą. "Miałam koleżankę, której rodzice mieli szklarnię, a mama była kierowniczką Pewexu. Pamiętam, że jak chodziłam do niej do domu, to było tam znacznie bardziej luksusowo niż u mnie" - wspominała w wywiadach. Uprzywilejowanie miało swoją cenę - żyła pod obserwacją, a kontakty z rówieśnikami nie przychodziły jej łatwo.
Linda opisywał swoją klitką z czarnym humorem. "Miałem bardzo mały pokoik, może dwa na cztery metry. Mieściła się w nim tylko wąska leżanka i taki segment biurkowy. Otwierało się klapę i trudno było usiąść na krześle między łóżkiem a tym segmentem" - opowiadał w "Sukcesie".
Rozpaczliwa walka o miejsce w słońcu
Jaruzelska nie chciała być grzeczną córką. Na studiach polonistycznych na Uniwersytecie Warszawskim wymykała się z domu, chodziła na prywatki, żyła jak ktoś, kto długo czuł się uwięziony. "O moich ucieczkach krążyła legenda miejska. Ale prawda jest bardziej prozaiczna - uciekałam, bo po prostu źle się czułam w domu" - wyjaśniała po latach.
Linda klepał biedę. Po szkole teatralnej grał w Krakowie i we Wrocławiu, a w Warszawie czekały go filmowe rozczarowania. Dwanaście filmów na półki - przez sześć lat. Krytycy widzieli w nim następcę Zbigniewa Cybulskiego, ale publiczność jego prac nigdy nie zobaczyła.
Przywłaszczył sobie też goryczę artysty bez szans. "Miałem zagrać z Meryl Streep w Niemczech. Nie miałem jednak paszportu, dolarów na bilet, nie miałem nic! Czułem, że tracę swoje najlepsze lata" - wspominał.
Ale w życiu osobistym nie czekał. Był przystojny, zbuntowany, wiedział, jakie robi wrażenie. "Ja wtedy tylko dwie rzeczy widziałem w tych swoich durnych gałach: w jednym oku kwiaty, a w drugim kobiety" - przyznał po latach.
Legenda, którą nikt nie potwierdził
O romansie między nimi mówiło się przez lata. Podobno podobno, źródła podają - nigdy jednak żadne z nich nie potwierdziło tej historii wprost. Historia ich relacji pozostała tajemnicą, którą zabrali ze sobą. Może byli parą, może tylko przyjaciółmi, może spotkali się w jakimś równoległy wymiarze warszawskiego show-biznesu lat osiemdziesiątych.
Co wiemy na pewno? Że ludzie z różnych światów czasem się spotykają. I że najlepsze plotki to zawsze te, które nigdy nie otrzymają pełnej odpowiedzi.


