Irena Jarocka była zaręczona z Marianem Zacharewiczem, gdy napisała mu list z Paryża. Wyznała w nim, że poznała kogoś innego.
Paryż, ekskluzywny klub i pewien matematyk
Irena Jarocka trafiła do Paryża na początku 1970 roku - dostała stypendium i wyjechała jako jedna z nielicznych polskich artystek tamtej epoki. Klub, w którym występowała, bywali podobno Maria Callas, Alain Delon i ówczesny prezydent Jacques Chirac. Jarocka chodziła do słynnej Szkoły Piosenki Madame Mireille i brała lekcje u dyrektora paryskiej Olympii. Brzmi jak sen - i przez chwilę nim był.
Bo właśnie wtedy poznała Jean-Louisa. Genialny matematyk, urokliwy, pełen wiedzy i dobroci - tak opisywała go w liście do narzeczonego. Tak, do narzeczonego. Zacharewicz przeczytał, że jego Irena jest oczarowana innym mężczyzną.
"Spotykaliśmy się dość często. Przesiadywaliśmy przeważnie w kawiarniach Dzielnicy Łacińskiej lub chodziliśmy na długie spacery. Jean-Louis uznał, że nasze spotkania były dla niego najlepszą kuracją" - wspominała Jarocka w książce "Nie wrócą te lata".
Francuz chciał za dużo. Irena uciekła
Jean-Louis miał poważne problemy zdrowotne - i podobno emocje, które trudno było unieść. Jarocka przyznała później, że czuła, jak jego nastroje udzielają się jej w najgorszy możliwy sposób.
"Czułam, jakby udzielały mi się jego emocje. Moje nastroje po spotkaniach z nim stawały się fatalne. W końcu zaczęłam go unikać" - opowiadała w "Autobiografii", dodając wprost: bała się jego miłości.
Francuz chciał, żeby została z nim na zawsze. Ona nie chciała na to przystać. Wróciła do Polski - i do Zacharewicza, który przez cały czas czekał.
Ten sam Marian Zacharewicz, który kilka lat wcześniej zaaranżował jej spotkanie z Sewerynem Krajewskim. Ten sam, który pożyczył Krajewskiemu magnetofon przez znajomego, żeby kompozytor odwdzięczył się piosenką dla Ireny. Zacharewicz wiedział, że żona była oczarowana Krajewskim - i że Krajewski też był nią zafascynowany. Wiedział i mimo to pomógł jej karierze. Potem stanął przy nich jako świadek na ślubie.
Miłość, przyjaźń, Paryż i wielki hit "Gondolierzy znad Wisły" - życie Ireny Jarockiej miało więcej wątków niż niejeden serial. Co sądzicie o tej historii? Dajcie znać w komentarzach.



