Krystyna Janda powiedziała to publicznie, choć pewnie wolałaby nie musieć. Na festiwalu w Opolu wyemitowano jej wspomnienie o Magdzie Umer - i sala zamilkła.

Magda Umer odeszła 12 grudnia ubiegłego roku. Miała 76 lat. Dla Krystyny Jandy ta strata to coś, z czym - jak sama przyznała - nie radzi sobie do dziś.

7 czerwca podczas festiwalu w Opolu oddano hołd twórczości Umer i Agnieszki Osieckiej. W trakcie koncertu widzowie usłyszeli nagrane wcześniej słowa Jandy. Aktorka mówiła cicho, bez patosu. I właśnie dlatego tak bardzo trafiały.

"Szeptem przekazywała samo złoto"

Krystyna Janda wspomina Magdę Umer jako kogoś zupełnie innego niż reszta show-biznesu. W wywiadzi emitowanym podczas festiwalu w Opolu powiedziała wprost: "W tym świecie krzyku, powierzchowności, chaosu, marności, takich pozornych wielkości, pozornych uczuć, pozornych jakichś emocji Magda szeptem przekazywała nam po prostu samo złoto, samo serce, głębokie myśli".

Janda mówiła też o niezwykłym guście artystycznym przyjaciółki. Jej zdaniem Umer potrafiła dostrzec w tekście lub muzyce to, co innym umykało. "Miała nieskazitelny, wielki gust muzyczny, literacki. Potrafiła wyłowić wśród zdań zdania najpiękniejsze, najważniejsze i potem się okazywało, że to jest dokładnie to, czego nie zauważyliśmy, a ona potrafiła zauważyć" - dodała aktorka.

Codziennie ten sam żal

Najmocniejsze słowa padły na końcu. Janda przyznała, że ufała Umer bezgranicznie - jej ocenie, jej smakowi, jej zdaniu na każdy temat. I że tej straty zwyczajnie nie da się zasypać.

"Miałam do niej zaufanie absolutnie niepodważalne. Wszystko, jej gust i zdanie na każdy temat było po prostu zawsze w punkt. No i po prostu straszny żal. Codziennie żal. Właściwie ja każdego dnia myślę o niej" - wyznała Janda.

Przyjaźń obu kobiet trwała od lat 70. Przez dekady łączyły je wspólne projekty, ale też coś trudniejszego do opisania - bezwarunkowe zaufanie, które rzadko się zdarza nawet między zwykłymi ludźmi, a co dopiero między gwiazdami.

Co poczułeś, słuchając słów Jandy? Napisz w komentarzu.