Doda pojechała do Opola z planem: zarezerwować całe piętro dla znajomych i spać spokojnie. Jeden pokój był już zajęty. Kiedy zapytała - kto, recepcjonistka odpowiedziała: pani Natalka.

Doda ma żelazną zasadę w hotelach. Przed każdym koncertem rezerwuje pokoje dla znajomych po obu stronach swojego apartamentu - żeby żaden nieznajomy nie imprezował za ścianą i nie psuł jej dziewięciogodzinnego snu.

W Opolu plan prawie zadziałał.

"Chciałam ją wyeksmitować, ale się nie udało"

Doda przyjechała na festiwal i od razu sprawdziła sytuację przy recepcji. Okazało się, że pokój obok jest zajęty od kilku dni. Poprosiła o interwencję - bez skutku. A potem usłyszała, kto jest lokatorem.

"Przyjechałam do Opola i prawie mi się udało, ale pokój obok już mieszkał ktoś inny. Chciałam go wyeksmitować, ale się nie udało. Pani mówi, że ta osoba już mieszka od paru dni, a ja mówię: no ale kto? - No pani Natalka. - Kukulska? - No tak, pani Kukulska, a ja mówię: nie, no to spoko, ona na pewno nie będzie imprezować" - opowiedziała Doda na Instagramie.

Ulga okazała się przedwczesna. To właśnie Doda narobiła największego hałasu w całym hotelu - i to w biały dzień.

"Nikt się nie potrafi tak drzeć, jak stare prześcieradło"

Kukulska, która po próbach próbowała się zdrzemnąć, nagrała wszystko i wrzuciła do sieci. Doda nie tylko nie zaprzeczyła - sama zachęciła koleżankę do publikacji.

"Myślę sobie: będzie spokój, cisza, na bank, prześpię to jakoś, dam radę, po czym zrobiłam jej taką operę stulecia w biały dzień. Na swoje usprawiedliwienie mam to, że to było po obiedzie i trwało 10 minut. Musiałam się rozśpiewać. Ja sama powiedziałam Natalce: Ty musisz to wrzucić, nikt się nie potrafi tak drzeć, jak stare prześcieradło" - przyznała Doda na Instagramie.

Cała sytuacja skończyła się śmiechem po obu stronach ściany. Kukulska na swoim Instagramie opisała sąsiadkę jako "skowronka" i zapowiedziała rewanż następnego dnia.

Czy Kukulska dotrzymała słowa? Tego Doda na razie nie ujawniła.