Trzy oświadczyny. Trzy odmowy. I pięć lat miłości, którą Małgorzata Bajura do dziś nazywa 'przygodą życia'.

Jan Nowicki poznał ją dosłownie na chwilę przed pierwszym klapsem. Rok 1982, plan filmowy Wielkiego Szu - 28-letnia kostiumografka przyszła do jego garderoby z kostiumami. Wyszła zakochana.

Kochał dwie kobiety jednocześnie. Obie o tym wiedziały

Nowicki był wtedy od lat związany z węgierską reżyserką Mártą Mészáros - ich słynne "rzymskie małżeństwo" trwało blisko trzy dekady. Mimo to, według biografki aktora Aleksandry Szarłat, bez wahania pojechał za Bajurą do Wrocławia już następnego dnia po zakończeniu zdjęć. Powiedział jej, że nie może bez niej żyć.

Przez kolejne pięć lat widywali się regularnie - raz w Krakowie, raz we Wrocławiu, czasem w rodzinnym Kowalu. Przyjaciele aktora podobno wiedzieli wszystko. Mészáros też.

Co ciekawe - według wspomnień Bajury z książki Szarłat - reżyserka nie potraktowała jej jak rywalki. Węgierka słynęła z tego, że zapraszała kolejne kochanki Jana na "rozmowy dyscyplinujące". Bajurę nie zaprosiła nigdy. Dlaczego? Kostiumografka do dziś podobno nie zna odpowiedzi.

"Przeżyłam przygodę życia" - powiedziała dopiero po jego śmierci

Dopiero po śmierci Nowickiego wyszło na jaw, że aktor miał wobec Bajury poważniejsze plany. "Janek oświadczał mi się ze trzy razy. Pierwszy raz, gdy próbowałam od niego uciec. Nalegał, żebyśmy zalegalizowali nasz związek. A ja nie byłam gotowa" - wyznała na kartach książki Aleksandry Szarłat Jan Nowicki. Trochę anioł, trochę bies (wyd. 2025).

Po pięciu latach uczucie po prostu się wypaliło. Bajura wyszła za mąż, została matką. O Nowickim powiedziała tak: "Przeżyłam przygodę życia, wspaniałą miłość. Moje pięć lat z Jankiem jest jak czyjeś całe życie".

Trzy razy mógł ją mieć. Trzy razy usłyszał nie. Czy żałowała? Jej słowa brzmią raczej jak odpowiedź.