Jan Frycz nie żyje - aktor zmarł 15 sierpnia w wieku 72 lat. Ale jego ostatnia rola pojawi się na ekranie dokładnie w dniu jego pogrzebu - 7 września o 20:55 na TVP1 emitowana będzie premiera spektaklu 'Król Maciuś Pierwszy'.

# Ostatnia rola Jana Frycza w dniu pożegnania

Teatro Telewizji przygotowało dla Frycza pożegnanie, które aktor sam nie planował. Spektakl "Król Maciuś Pierwszy" w reżyserii Tadeusza Kabicza to adaptacja powieści Janusza Korczaka - lektury z czasów młodości aktora.

Frycz pracował nad tym projektem do końca swojego życia. Obok niego na ekranie pojawią się Danuta Stenko, Karolina Gruszka, Tomasz Kot, Marek Kondrat, Borys Szyca i Magdalena Popławska. Teaser produkcji już trafił do sieci, pokazując aktorów w kostiumach i charakteryzacji.

"Teatr telewizji zajmuje w moim sercu miejsce wyjątkowe"

72-letni aktor przyznał w ostatnim wywiadzie, że bez wahania przyjął propozycję udziału w tym projekcie. Frycz podkreślał głębokie przywiązanie do teatru telewizji jako oryginalnego gatunku sztuki. "To nie jest - i nie powinno być - zwykłym widowiskiem telewizyjnym ani prostą rejestracją spektaklu ze sceny" - mówił w rozmowie z Michałem Misiorkiem.

Aktor dostrzegał w powieści Korczaka wiadomość przekraczającą pokolenia. Cytował słowa autora: "nie wolno zostawiać świata takiego, jakim jest" - i widział w nich wciąż żywą siłę. "To nie tylko kwestia empatii, ale przede wszystkim nasza odpowiedzialność za przyszłość. Naprawianie świata zawsze zaczyna się od nas samych" - wyznał Frycz.

Zbieg okoliczności, który porusza

Premiera zaplanowana na poniedziałek, 7 września zbiegnie się z pogrzebem aktora. Frycz do ostatniej chwili pozostawał aktywny zawodowo - szykował się też do kolejnych projektów, w tym do kontynuacji serialu "Nigdy w życiu".

Środowisko artystyczne opłakuje stratę wielkiego aktora. Głos zabrali Katarzyna Zielińska, Grażyna Szapołowska, Andrzej Grabowski i Tomasz Karolak. "Dobrze go znałem, bardzo blisko" - wspomniał Karolak.

Emisja "Króla Maciusia Pierwszego" będzie ostatnią okazją, by zobaczyć Jana Frycza na ekranie. Sztuka, którą sam tak bliski sobie uważał, stanie się jego pożegnaniem.