Jarosław Jakimowicz i Monika Olejnik pod tą samą knajpą w centrum Warszawy - brzmi jak początek dowcipu, ale to nie żart. Dziennikarze "Super Expressu" uwiecznili moment, który trudno było sobie wyobrazić.
Jarosław Jakimowicz i Monika Olejnik pod tą samą knajpą w centrum Warszawy - brzmi jak początek dowcipu, ale to nie żart. Dziennikarze "Super Expressu" uwiecznili moment, który trudno było sobie wyobrazić.
Zaskoczone miny, uśmiechy i... tyle
Jakimowicz i Olejnik od lat są po przeciwnych stronach medialnej barykady. On - były prezenter TVP Info z czasów prezesury Jacka Kurskiego, ona - twarz TVN24 i "Kropki nad i". Że za sobą nie przepadają, nie jest żadną tajemnicą.
Tym większe zaskoczenie, gdy oboje znaleźli się w tym samym miejscu i tym samym czasie. Według relacji "Super Expressu" spotkanie przebiegło zaskakująco spokojnie. "Gdy spotkali się pod modną knajpą w centrum Warszawy, najpierw zrobili zaskoczone miny, następnie kulturalnie się przywitali i zamienili kilka słów z uśmiechami na twarzy. Następnie rozeszli się, w dobrych humorach, każde w swoją stronę" - relacjonuje tabloid.
Żadnych scen. Żadnej wymiany zdań. Żadnego spektaklu. Trochę szkoda, prawda?
A przecież Jakimowicz nie gryzł się w język
Cofnijmy się do czasów, gdy Jakimowicz gościł w TVP Info w programie "W Kontrze". Razem z Magdaleną Ogórek nie szczędził złośliwości pod adresem prowadzącej "Kropki nad i". Olejnik była tam ironicznie nazywana prowadzącą "programu o modzie", a cały segment miał wyraźnie szydzić z dziennikarki TVN24.
"Tam jest taka pani ładnie wystrojona, ładnie ubrana" - mówił wtedy Jakimowicz na antenie publicznej telewizji. Dziś, spotykając tę samą panią pod warszawską knajpą, podobno uśmiechnął się i powiedział kilka uprzejmych słów.
Czas robi swoje - albo przynajmniej udaje, że robi. Jakimowicz odszedł z TVP Info w atmosferze skandalu i od tamtej pory jego medialna pozycja jest zupełnie inna niż w szczytowym okresie na Woronicza. Wcześniej błyszczał jako aktor - zadebiutował w kultowych "Młodych wilkach", grał w "Klanie", "Złotopolskich" i filmowej biografii Zenka Martyniuka. Potem wybrał polityczny przekaz zamiast ekranu.
Czy przypadkowe spotkanie z Olejnik to znak, że emocje opadły? Czy może po prostu oboje byli zbyt zaskoczeni, żeby zareagować inaczej? Co sądzicie - napiszcie w komentarzach.




