Iza Kuna (55 l.) nie miała czasu na "Tańca z gwiazdami". Aż do teraz. Aktorka, która przez lata stanowiła najgorętsze nazwisko na liście uczestników show, wreszcie się zdecydowała - i nie żałuje. W rozmowie z mediami wyznała, że doświadczenie w programie kompletnie ją zaskoczyło.

Przez lata zwlekała. Co się zmieniło?

Iza Kuna uchodziła za upragnioną gwiazdę "Tańca z gwiazdami" od lat. Producenci liczyli na jej udział, fani czekali - ale aktorka konsekwentnie odmawiała. Powód? Zwyczajnie brak miejsca w kalendarzu. Napięty grafik zawodowy nie pozwalał jej na kilkumiesięczne zaangażowanie w taneczne szaleństwo.

Aż wreszcie uznała, że pora zrobić coś dla siebie. "Zdecydowałam się poświęcić kilka miesięcy wyłącznie szlifowaniu umiejętności tanecznych i wsłuchiwaniu się we własny organizm" - przyznała w rozmowie z Pomponikiem. Jak się okazuje, to była decyzja, którą chciałaby polecić każdemu.

"Spuścić powietrze i zobaczyć, jak to jest"

W rozmowie z "Faktem" Kuna nie ukrywała, że doświadczenie w programie okazało się nie lada wyzwaniem. "Mnie się tu strasznie podoba. Tak, jak się boję i sama jestem zdziwiona sobą, bo nigdy takiego stresu nie przeżyłam, to życzę wszystkim tym, którzy są trochę bardziej napompowani, żeby przyszli, spuścili powietrze i zobaczyli, jak to jest" - wyznała. "Jak się staje przed szanownym jury, przed publicznością w całej Polsce, jaki to jest rodzaj stresu i żeby przestali opowiadać głupoty".

Slowa aktorki brzmią jak wezwanie do wszystkich, którzy myślą, że są na tyle doświadczeni, by nie czuć nerwów. Podobno wszyscy uczestnicy "Tańca z gwiazdami" mają podobne odkrycie - program jest znacznie bardziej wymagający, niż się spodziewali.

Ciało i psychika na pograniczu

Kuna nie kryje, że program wymaga zarówno siły fizycznej, jak i mentalnej. "To jest mega wymagający program od wszystkich. To jest coś, co mi się strasznie podoba, chociaż trzeba się przygotować na bardzo ciężką pracę i ogromny wysiłek psychiczny" - podkreśliła aktorka.

Wiele gwiazd przyznawało wcześniej, że odkrywają mięśnie, których istnienia nawet nie podejrzewały. Dla Kuny, która przez lata miała napięty grafik, program okazał się też sposobem na to, by wreszcie skupić się na sobie - bez telefonów, bez zobowiązań, bez mediów czekających na każdy jej ruch. Czasem trzeba wejść do "Tańca z gwiazdami", żeby znowu nauczyć się żyć.