Ilona Ostrowska była jedną z dwóch finalistek castingu do roli Danuty Wałęsy u Andrzeja Wajdy. Skończyło się na tym, że nie zdążyła wrócić z zagranicy.

Ilona Ostrowska jest Lucy z 'Rancza' - i koniec, dla milionów Polaków nie istnieje w żadnej innej roli. Tymczasem aktorka sama zdradza, że jej kariera mogła potoczyć się zupełnie inaczej. I żałuje tego do dziś.

Wajda, Wałęsa i przeklęty lot

Film 'Wałęsa. Człowiek z nadziei' wszedł do kin w 2013 roku. Główną rolę zagrał Robert Więckiewicz, a Danutę Wałęsę - Agnieszka Grochowska. Mogła to być jednak Ilona Ostrowska.

W rozmowie z Plejadą aktorka wyznała, że dotarła aż do finałowego etapu castingu. Andrzej Wajda miał do wyboru dwie kandydatki.

"Zostałam zaproszona na ostatni etap castingu, Andrzej Wajda miał już tylko dwie aktorki do wyboru. Niestety, nie dotarłam, bo byłam za granicą i nie zdążyłam wrócić do Polski" - przyznała Ostrowska w rozmowie z Plejadą.

Brakło jej lotu. Albo czasu. Albo jednego i drugiego.

Nie tylko Wałęsowa

Rola Danuty Wałęsy to nie jedyny temat do żalu. W tym samym wywiadzie Ostrowska przyznała, że marzyła też o wcieleniu się w Michalinę Wisłocką - postać, która w ostatnich latach wróciła do popkultury ze zdwojoną siłą.

Tej roli też nie dostała.

Aktorka podkreśla jednak, że nie zamierza rozpamiętywać. Ma nadzieję na kolejne wyzwania zawodowe - tym bardziej, że wkrótce wróci do ekranów jako Lucy w nowym sezonie 'Rancza'.

Czy Lucy wystarczy, żeby zagłuszyć myśl o tym, co mogło być? Fani Ostrowskiej mają swoje zdanie - piszcie w komentarzach.