Iga Lewczuk miała dosyć szklanego ekranu. W 2024 roku zrezygnowała z mediów i poszła pracować do deweloperki - ale po dwóch latach zatęskniła za kamerą i wraca do 'Teleexpressu' TVP.
Od 'Teleexpressu' do budynków mieszkalnych
Iga Lewczuk przez 16 lat była twarząi głosem serwisu informacyjnego TVP. Od 2008 roku reporterka przygotowywała materiały, przeprowadzała sondy uliczne, a od 2018 roku pojawiała się też jako prezenterka weekendowego 'Teleexpressu na deser'. Wydawało się, że zadomowiła się na Woronicza na dobre.
Ale w pewnym momencie coś się zmieniło. "Moja ponad 16-letnia podróż z 'Teleexpressem' właśnie dobiegła końca. Postanowiłam zaprowadzić zmiany w swoim życiu i poszukać nowych wyzwań i celów poza szklanym ekranem" - ogłosiła w mediach społecznościowych dwa lata temu. Lewczuk zdecydowała się na radykalny zwrot - poszła pracować w branży deweloperskiej jako młodsza specjalistka ds. sprzedaży.
Powrót na ekran - nieoczekiwany zwrot akcji
Tyle że medialny zawód ma w sobie coś, co trudno się zapomina. Po dwóch latach pracy w zupełnie innym środowisku dziennikarka zatęskniła za pojawianiem się przed kamerą. Niedawno ogłosiła na Instagramie wieść, która zaskoczyła jej obserwatorów.
"Nie każda droga prowadzi dalej. Czasem prowadzi z powrotem. Po dwóch latach wróciłam do 'Teleexpressu'" - napisała na swoim profilu. Lewczuk nie ukrywała, że powrót to zmiana perspektywy - tym razem bardziej świadoma, bez złudzeń o idealności medialnego życia.
Teraz dziennikarka znowu pojawia się na ekranie TVP, a dla obserwujących jej karierę to klasyczny przykład tego, że czasem trzeba wyjść z systemu, aby zdać sobie sprawę, gdzie się naprawdę chce być. Czy powrót będzie na stałe, czy to kolejny rozdział w jej zawodowej wędrówce - zobaczymy.
Co na to fani Lewczuk? Ucieszą się jej powrotowi, czy uważają, że media to już przeszłość?




