Billboard z wyznaniem miłości, choroba w najgorszym momencie i trzecia próba, która w końcu zadziałała. Krzysztof Ibisz opowiedział, jak naprawdę wyglądało jego oświadczenie.

Billboard wisiał. Joanna nie wyszła na balkon. Tyle wystarczyło, żeby pierwsza próba oświadczyn Krzysztofa Ibisza skończyła się kompletnym fiaskiem.

Prezenter od lat kreuje wizerunek faceta, który zawsze ma plan. W przypadku zaręczyn z Joanną plan zawiódł - i to nie raz.

Billboard, choroba i trzecia próba

W rozmowie z magazynem "Viva!" Ibisz przyznał, że do zaręczyn dochodziło trzykrotnie. Pierwsza próba była spektakularna - dosłownie. "Wykupiłem billboard niedaleko Asi mieszkania. Asia miała wyjść na balkon i po jej prawej ręce był ogromny billboard 'Asiu, kocham cię'" - opowiedział prezenter.

Szybko jednak dodał, czym skończyła się ta romantyczna akcja: "Nie wyszło, bo ona nie wyszła na balkon. Nie zauważyła tego."

Druga próba też nie doszła do skutku - tym razem winę poniosła choroba. Ibisz nie wdawał się w szczegóły, ale przyznał, że i wtedy los pokrzyżował plany.

Trzecia okazja okazała się tą właściwą. "Happy end jest. I właśnie o to w życiu chodzi. Nie wolno się poddawać. Na szczęście się zgodziła" - podsumował w wywiadzie.

Trzecia żona, drugie dziecko, setki zobowiązań

Dziś Krzysztof i Joanna Ibiszowie tworzą małżeństwo od kilku lat. Para doczekała się dziecka. Dla prezentera to trzeci związek małżeński.

Prowadziący "Taniec z Gwiazdami" w Polsacie nie zwalnia też zawodowo - w grafiku ma też poranne pasmo "halo tu polsat" oraz reaktywowaną po dwóch dekadach "Awanturę o kasę".

Pytanie tylko jedno: gdyby Joanna tamtego dnia wyszła na balkon, czy historia potoczyłaby się inaczej?

Co myślicie o tej historii? Dajcie znać w komentarzach.