Helena Englert chciała być śmieszna, wyszło jej na zarozumialstwo. Aktorka w rozmowie z Radiem Eska wymieniła swoje zalety żartując, ale fani natychmiast poczuli się obrażeni i oskarżyli ją o brak dystansu do siebie.
Co powiedziała Helena Englert?
W Radiu Eska Helena Englert wyraziła się o sobie w sposób, który miał być humorystyczny. "Jestem zabawna, mam nienaganny gust, powinni mi ludzie płacić za dobre pomysły. Jestem megaładna, nawet bez make-upu. Znam się na modzie, choreografię też umiem układać, bo zawsze się wpieprzam tam. Mam mnóstwo cierpliwości do Romana, świetnie dogaduję się ze wszystkimi uczestnikami. A poza tym jestem megaskromna i mam w sobie mnóstwo pokory" - powiedziała uczestniczka "Tańca z Gwiazdami".
Cytat miał być satyrą - zwłaszcza fragment o "megaskromności i pokory" przy wcześniejszych pochwalach. Jednak sieć nie kupiła żartu.
Internauci się wściekli
Pod wypowiedzią Heleny Englert rozpętała się prawdziwa burza. Użytkownicy social mediów oskarżali ją o zarozumiałość, brak dystansu do siebie i narcyzm. Komentarze sypały się jeden za drugim - fani "TzG" nie potrafili oddzielić żartu od rzeczywistości.
Aktorka, córka słynnych Beaty Ścibakówny i Jana Englerta, przez całą karierę walczy z opinią, że zawdzięcza wszystko rodzicom. Może dlatego właśnie decyduje się na takie wypowiedzi - chce pokazać siebie jako osobę z poczuciem humoru. Tym razem się nie udało.
Musiała wyjaśnić
Helena Englert nie mogła pozwolić, by burza trwała w nieskończoność. W kolejnym wpisie spróbowała naprawić sytuację: "Ej, wy kumacie, że ja żartuję, nie? Jakby... To jest żart, guys" - wyznała, tym razem bardziej dosadnie i prościej.
Wypowiedź była meta - żartowała o tym, że musi wyjaśniać, że żartowała. Pytanie brzmi: czy tym razem internauci zrozumieli?
Jak idzie jej w "Tańcu z Gwiazdami"?
Niezależnie od kontrowersji w sieci, Helena Englert radzi sobie świetnie na parkiecie. W parze z Romanem Osadczijem zbiera dobre noty od jury i awansuje w głosowaniu widzów. Unika tematu swoich rodziców podczas występów - skupia się na tańcu, a nie na genealogii.
Tyle że teraz, zamiast o choreografii, mówi się o jej wypowiedzi radiowej. Taki już los celebrytów - czasem żart przybija cię bardziej niż poważna wpadka.




