Helena Englert przyszła do 'Tańca z gwiazdami' z obawy. Myślała, że będzie sama - zamknięta w dwójce z trenerem, bez wsparcia. Okazało się inaczej. Podczas treningów odkryła, że uczestnicy show wzajemnie sobie pomagają, a ona sama najbardziej dogaduje się z Kaeyrą.
# Helena Englert odkryła sekrety kulisów 'Tańca z gwiazdami'
Córka Jana Englerta i Beaty Ścibakówny nie spodziewała się tego, że reality show stanie się dla niej lekcją wspólnotowości. Przed startem w produkcji Polsatu porzuciła studia aktorskie i postawiła wszystko na muzykę - ale teraz, na parkiecie tanecznym, uczy się czegoś zupełnie innego.
Roman Osadchiy mówi wprost. Pokora i cierpliwość to problem Heleny
Partner taneczny Heleny, Roman Osadchiy, nie gryzł się w język podczas rozmowy z redaktorem Damianem Glinką. Zachwycił się jej rytmem i szybkością uczenia się kroków, ale wskazał konkretną słabość. "Cierpliwość i pokora. Że jak od pierwszego razu się nie uda, to trzeba to powtarzać, powtarzać, powtarzać" - zdradził choreograf. Osadchiy zaznaczył, że nie chodzi o rozpieszczenie - wręcz przeciwnie. "Przez swoje duże ambicje chce pokazać, że potrafi" - wyjaśnił. Problem pojawia się w momencie, gdy trzeba utrwalać jeden układ taneczny wielokrotnie, a młoda wokalistka chce już zmian. "Z perspektywy tancerza z doświadczeniem to jest taka rutyna, która może zmęczyć" - przyznał.
Helena sama potwierdziła, że brak cierpliwości to jej wyzwanie. "Bez tego by było ciężko" - skomentowała jego obserwacje, mówiąc o konieczności posiadania słuchu rytmicznego.
Relacje z innymi uczestnikami? Lepsze niż się spodziewała
Największym zaskoczeniem dla Heleny okazała się atmosfera w studiu treningowym. Spodziewała się izolacji - każdy uczestnik pracujący osobno, bez kontaktu. Rzeczywistość okazała się zupełnie inna.
"Super, a przynajmniej tak mi się wydaje. Mam nadzieję, że oni powiedzą to samo, bo jak nie, to trochę przypał" - żartobliwie powiedziała w rozmowie z Pomponikiem. Najlepiej dogaduje się z Kaeyrą, a relacje ze wszystkimi uczestnikami stara się utrzymać na poziomie koleżeńskim.
Helena ujawniła, że uczestnicy show wzajemnie się wspierają i uczą. "Chodzimy do siebie nawzajem i zamieniamy się. Wczoraj już w pewnym momencie było tak, że w sali obok były trzy pary na raz" - opisała spontaniczną atmosferę za kulisami.
Skomentowała także, że inne osoby mogą narzekać na hałas podczas ich treningów. "Zapytajcie Izy Kuny. Iza wam powie, że chodzimy jej przeszkadzać cały czas i że nie może przez nas trenować" - powiedziała z humorem, sugerując, że wzajemna pomoc czasami przybiera formy bardziej intensywne.
Nowe znajomości zamiast konkurencji
Helena przyznała, że negatywne opinie łatwo wpływają na jej samoocenę, ale doświadczenie w "Tańcu z gwiazdami" zmienia jej perspektywę. Zamiast konkurencji, znalazła wsparcie. "Szczerze mówiąc, ja się nie spodziewałam tego, że ludzie sobie tutaj tak dużo pomagają. (...) Myślałam, że będziemy zamknięci w naszych dwójkach i każdy sobie" - wyznała córka słynnego aktora.
Co myślisz o relacjach w show? Czy sądzisz, że wspólne treningi pomogą Helenie pokonać brak cierpliwości?




