Halina Kowalska poznała swojego męża Włodzimierza Nowaka w Parku Źródliska w Łodzi, kiedy miała 18 lat. Powiedziała mu od razu: 'Nie dotkniasz mnie, chyba że będę twoją żoną'. Oświadczył się natychmiast. Przez sześć dekad byli nierozłączni - aż do marca 2026 roku.
Od pierwszego spotkania do ślubu
Halina Kowalska miała 18 lat, kiedy pojechała na egzamin wstępny do łódzkiej Filmówki. "Zobaczyłam inne dziewczyny - pięknie uczesane, zadbane. Pomyślałam: 'Co ja tutaj robię?'. I z tego wszystkiego popłakałam się" - wspominała po latach w rozmowie z Krzysztofem Tomasiklem. Komisja kazała jej wrócić za rok.
Przed powrotem do domu poszła na spacer. W parku poznała Włodzimierza Nowaka - studenta Filmówki, który szedł pochwalić się swoim sukcesem kolegom z teatru amatorskiego. "Poszłam z nim i zostałam. Ale Włodkowi od razu powiedziałam, że nie dotknie mnie, chyba że zostanę jego żoną. Od razu mi się oświadczył, ale ponieważ brakowało mi dwóch miesięcy do 18 lat, musieliśmy poczekać ze ślubem" - wyznała dla "Dziennika Trybuny".
Gwiazda kina, ale w niewłaściwych rolach
Rok później Halina dostała się do szkoły filmowej. Włodzimierz i jego kolegowie - Janusz Gajos i Franciszek Trzeciak - założyli kabaret studencki i zaproszili ją do współpracy. Jako "Piątka z ulicy Gdańskiej" jeździli po Polsce z własnym programem. Po trzecim roku studiów Halina dostała etat w Teatrze im. Bogusławskiego w Kaliszu. "Włodek pojechał ze mną" - wspominała.
Slawę przyniósł jej film "Nie lubię poniedziałku" z 1971 roku - kultowa komedia Tadeusza Chmielewskiego, którą do kin przyszło prawie dwa miliony widzów. Halina zagrała w nim scenę, która przeszła do historii polskiego kina. Ale od razu wpadła w szufladę. "Teraz wszyscy widzą mnie tylko w takich rolach" - skarżyła się na łamach "Ekranu". Przez kolejne lata oferowano jej głównie role "amantki", których nie chciała.
Teatr, odejście i powrót
W latach 70. zagrała kilka ciekawych ról filmowych, ale największą satysfakcję dawały jej występy w Teatrze Kwadrat, z którym była związana od jego powstania. Po 1981 roku kariera wyraźnie zahamowała. Zagrała jeszcze w serialu "Alternatywy 4" i telenoweli "W labiryncie", po czym zrezygnowała z aktorstwa. Na początku XXI wieku wróciła na ekran - zagrała właścicielkę zajazdu na Mazurach w serialu "Samo życie" na Polsacie. To była jej ostatnia rola.
Ostatnie cztery lata bez niego
W 2020 roku Halina i Włodzimierz zamieszkali w Domu Artystów w Skolimowie. Niedługo potem Włodzimierz zachorował. Poprosił Halinę, by odnowili przysięgę małżeńską. Cztery miesiące po ceremonii zmarł. Według znajomych ze Skolimowa, Halina "gasła w oczach". Odeszła 18 marca 2026 roku - zaledwie dwa dni po czwartej rocznicy śmierci mężczyzny, z którym szła przez życie przez sześć dekad.
Jest to historia miłości, która przetrwała zmianę epok, zawieść kariery i ostatecznie - smutną rozłukę. Halina Kowalska zasłynęła jako pierwsza polska "amantka", ale jej prawdziwą rolą była żona. I tę grała przez 60 lat bez żadnych wątpliwości.




