Klaudia Halejcio 13 września obudziła się 36-latką. Zamiast depresji - huczne przyjęcie w Norwegii, prywatny odbiór z lotniska, ogromny bukiet kwiatów na kołach i horrendalnie droga torebka czekająca w domu. Mąż Oskar miał plan: tyle niespodzianek, żeby żona zapomniała o liczbie na świeczce.

Niespodzianka za niespodzianką

Oskar Wojciechowski postawił na liczbę, a nie na depresję związaną z kolejnym rokiem życia. "Plan był prosty: zrobić tyle niespodzianek, żeby zapomniała, że ma 36. Chyba się udało" - zachwycał się swoją strategią w opublikowanym przez Klaudię mini-vlogu. I faktycznie - influencerka potwierdza, że nie liczyła już, która to z kolei niespodzianka.

Cała rodzina Halejcio udała się do Norwegii. Tam, w górach, urodziny zaczęły się od pierwszych prezentów i czułości męża. Ale to było dopiero przedgrą. Gdy wracali do Polski i stanęli nogą na warszawskim Okęciu, Oskar przygotował kolejny numer: prywatny odbiór z płyty lotniska i ogromny bukiet kwiatów. Typowa scena z filmów romantycznych, tyle że naprawdę.

Tort jak u Kardashianek i torebka za miliony

W domu czekał już następny prezent - torebka, którą Klaudia opisała jako "horrendo drogą". "Przyznaję, trafił idealnie!" - emocjonowała się nowym nabytkiem, widać, że nawet influencerka znająca się na luksusie była zaskoczona.

Wieczorem Oskar zabrał solenizantkę na kolację, która okazała się kolejnym zasadzeniem. W restauracji czekali bliscy Klaudii. Tort - z malinami, taki sam jak u Kardashianek - stanął na stole. "Wzruszyłam się, nawet łzy mi poleciały i się speszyłam, bo tego się zupełnie nie spodziewałam" - przyznała celebrytka.

Klaudia podsumowała cały dzień w swojej charakterystycznej emocjonalności: "I tak właśnie skończyły się moje 36 urodzin. 36, którego tak się bałam, a ostatecznie przywitał mnie naprawdę pięknie". Fani w komentarzach pod jej filmem chwwalą Oskara za zaangażowanie - dziś każdy mąż chciałby mieć taki scenariusz na papierze.

Halejcio nigdy nie ukrywała miłości do przepychu i blichtrów. Jej ślub z Oskarem był już legendą w sieci pod względem kosztów. Teraz okazuje się, że urodziny zostały wyniesione na podobny poziom. Czy to oznacza, że każde święto w domu Halejcio to będzie produkcja o budżecie jak mały film? Fani pytają: ile można wydać na jeden dzień?