Przez dziesięć lat byli w domach milionów Polaków. Teraz Joanna Trzepiecińska i Tomasz Dedek znów pracują razem - i przy okazji ucinają spekulacje o reaktywacji 'Rodziny zastępczej'.

Przez dziesięć lat byli w domach milionów Polaków. Teraz Joanna Trzepiecińska i Tomasz Dedek znów pracują razem - i przy okazji ucinają spekulacje o reaktywacji 'Rodziny zastępczej'.

Ekranowe małżeństwo wraca na scenę po latach

Trzepiecińska i Dedek spotkają się w nowym spektaklu teatralnym - i oboje przyznają, że ta współpraca to dla nich coś wyjątkowego. Aktorka nie kryła emocji w programie śniadaniowym "halo, tu polsat": "Dla mnie to jest szczególnie miły spektakl, ponieważ po latach spotykam się na scenie i w pracy z Tomaszem Dedkiem, z którym przez lata pracowałam w serialu 'Rodzina zastępcza'".

Dedek wtórował jej z równym ciepłem: "Byliśmy w domach milionów ludzi przez dziesięć lat, tak że ciężko mieć do nich pretensje, że traktują nas bardzo osobiście i przyjacielsko". Sentyment do tamtego okresu jest u obojga wyraźny - i szczery.

Powrót 'Rodziny zastępczej'? Trzepiecińska mówi wprost

Trzepiecińska jest sceptyczna wobec pomysłu kontynuacji serialu - choć jej argument jest zaskakująco konkretny. W rozmowie w "halo, tu polsat" powiedziała, że ewentualny powrót miałby sens tylko wtedy, gdyby pokazał bohaterów takimi, jakimi są dziś: "Nie ma serialu, który pokazywałby postaci już starszych ludzi, jakiejś babci-wariatki na przykład, nieco szalonej i trochę oderwanej od świata".

Innymi słowy - nie "Rodzina zastępcza 2.0" z tymi samymi twarzami udającymi, że minęło pięć lat, tylko historia o ludziach, którymi naprawdę się stali. Czy ktoś w końcu po to sięgnie?

Podobne wątpliwości ma Aleksandra Szwed, która w rozmowie z Pudelkiem przyznała: "Gdyby był taki pomysł, to podejrzewam, że jednak sentyment by wygrał i pewnie bym w to poszła. Natomiast nie ukrywam, miałabym wątpliwości". Emocje - tak. Pewność co do efektu - już niekoniecznie.

Trzepiecińska dodała też coś, co brzmi jak najlepsza recenzja całej kariery: "Wielką przyjemność sprawia mi, gdy ktoś podchodzi i mówi: 'pani była osobą mojego dzieciństwa'. Nasza praca ma komuś służyć, a jeśli się nas pamięta, to znaczy, że służyła dobrze".

Serial z Piotrem Fronczewskim w roli głównej bawił Polaków przez całą dekadę. Może właśnie dlatego lepiej go nie ruszać - i po prostu cieszyć się, że jego gwiazdy wciąż chcą razem pracować. Czy fani "Rodziny zastępczej" są tego samego zdania?