Tydzień po ślubie Taylor Swift i Travisa Kelce'ego cisza zaczęła pękać - ale nie od strony pary młodej. Odezwał się gość weselny, futbolista Ryan Fitzpatrick, i właśnie uciął połowę plotek krążących w sieci.
Tydzień po ślubie Taylor Swift i Travisa Kelce'ego cisza zaczęła pękać - ale nie od strony pary młodej. Odezwał się gość weselny, futbolista Ryan Fitzpatrick, i właśnie uciął połowę plotek krążących w sieci.
Co na tym ślubie naprawdę się działo?
Tygodnik "People" poprosił Fitzpatricka o weryfikację plotek - i futbolista nie gryzł się w język. Potwierdził, że Taylor szła do ołtarza przy dźwiękach "Love Story". Córki Jasona Kelce'ego - brata Travisa - rozsypywały kwiaty tuż przed parą młodą. Para przygotowała sobie nawzajem 20-minutowe przysięgi. Brzmi jak scenariusz filmu romantycznego, ale to podobno wszystko prawda.
Na weselu zorganizowano też loterię dla gości. Do wygrania? Torebki Chanel i zegarki Cartier. Zwykłe wesele, nic specjalnego.
Koty bez obrączek, szampan był - i żadnego dokumentu na Netflix
Fitzpatrick rozwiał też kilka legend, które przez ostatni tydzień rozgrzewały internet. Koty Taylor Swift - wbrew temu co krążyło w sieci - nie miały żadnej roli na ślubie i nie niosły obrączek. Szampana też nie zabrakło, wbrew innym doniesieniom.
Ale największa wiadomość jest taka: nie będzie żadnego filmu z wesela. Żadnej platformy streamingowej, żadnego dokumentu, żadnych ekskluzywnych zdjęć dla mediów. Według Fitzpatricka Swift celowo zorganizowała tę uroczystość w sekrecie właśnie po to, żeby świętować wyłącznie z ludźmi, którym ufa. I na tym koniec.
Taylor do tej pory nie opublikowała ani jednego zdjęcia z przyjęcia na Madison Square Garden. Wygląda na to, że tym razem gwiazda, która dokumentuje każdy etap swojego życia w piosenkach, postanowiła zachować coś wyłącznie dla siebie. Fani spekulują, że przynajmniej jakiś fragment trafi kiedyś na scenę - ale na razie zostają z plotkami weryfikowanymi przez futbolistę.
Co wy na to - szanujecie tę decyzję, czy liczyliście na weselny album na Spotify?


