Frank ma niecałe dwa lata i Karolina Gilon nie zamierza zostawiać go dla żadnej dżungli. Plotki o jej udziale w "Królowej przetrwania" obiegły internet wystarczająco szybko, żeby prezenterka sama sięgnęła po telefon i nagrała odpowiedź.
Wystarczyły anonimowe doniesienia w sieci, żeby fani zaczęli ekscytować się powrotem Gilon do wielkiej telewizji. Produkcja czwartej edycji "Królowej przetrwania" wciąż milczy na temat obsady, więc pole do spekulacji było szerokie. Karolina postanowiła je zamknąć.
Co powiedziała Gilon na InstaStories?
Prezenterka nagrała kilka zdań dla obserwujących i nie owijała w bawełnę. Stwierdziła wprost, że jej udział w programie jest wykluczony - i to nie dlatego, że dostała złą ofertę czy pokłóciła się z produkcją. Powód jest prosty: syn.
"Moi drodzy, muszę to zdementować, bo widzę, że w Internecie jest dużo plotek o tym, że ja i 'Królowe przetrwania'. Nie: absolutnie nie. Nawet takiego pomysłu nie było" - powiedziała Gilon w nagraniu na Instagramie.
Karolina Gilon: Frank ważniejszy niż dżungla
Gilon tłumaczyła dalej, że wyjazd na wymagający projekt realizowany na końcu świata po prostu nie wchodzi w grę. Nie teraz, gdy syn jest w kluczowym momencie rozwoju.
"Nie ma takiej opcji, żebym ja do drugiego roku życia Franka - w takim najważniejszym jego momencie rozwojowym, gdzie ja jako mama muszę być przy nim - go zostawiła i poleciała sobie na koniec świata, do dżungli" - tłumaczyła prezenterka w tym samym nagraniu.
Dodała też, że program zna od podszewki - tyle że z kanapy. Obejrzała wszystkie dotychczasowe sezony i na tym planuje poprzestać. "Czekam na kolejny sezon, ale jako widz" - podsumowała Gilon.
Spekulacje ucięte, pytanie zamknięte. Fani muszą poczekać na inne nazwisko w obsadzie czwartej edycji - bo Karoliny tam nie będzie.
A wy - myślicie, że Gilon sprawdziłaby się w dżungli? Dajcie znać w komentarzach.






