Kartonowy czek na 100 tysięcy złotych, rok czekania na przelew i utrata trzech posad naraz. Tak wyglądało zwycięstwo Macieja Florka w 'You Can Dance' - show, do którego zgłosił się, myśląc, że jedzie na warsztaty do Paryża.
Czerwiec 2007 roku. Dwudziestosześcioletni tancerz i choreograf z Gdańska pakuje walizkę na warsztaty do Paryża. Przynajmniej tak mu powiedziano. Że to w rzeczywistości casting do telewizyjnego talent show - dowiedzieli się wszyscy uczestnicy dopiero na miejscu.
Wygrał show, stracił pracę i przez rok żył bez nagrody
Maciej Florek 2 grudnia 2007 roku odebrał czek na 100 tysięcy złotych jako pierwszy zwycięzca polskiej edycji "You Can Dance". Problem w tym, że na przelew czekał okrągły rok. W tym czasie zdążył już stracić trzy źródła dochodu: posady w teatrach Wybrzeże w Gdyni i Muzycznym w Gdańsku oraz zajęcia na Wydziale Tańca Akademii Teatralnej, który współtworzył. "Wygrałem 100 tysięcy, ale pieniądze otrzymałem dopiero po roku. Na szczęście po programie dostałem mnóstwo propozycji udziału w atrakcyjnych finansowo projektach" - przyznał w rozmowie z "Angorą". Florek z wykształcenia jest ekonomistą - co przy takim bilansie pewnie przydało się bardziej niż taneczny talent.
Jego pseudonim sceniczny w show brzmiał "Gleba". Wygraną przyjął spokojnie - bo po prostu się jej spodziewał. "Od początku mojej przygody z tańcem rywalizowałem z samym sobą przed lustrem. Po programie uwierzyłem, że to otworzy mi kolejne drzwi" - wspomina. Rozpoznawalność po emisji programu szybko przełożyła się na oferty z reklamy. Florek wrócił jednak do teatru, bo - jak mówił wprost - nigdy nie zależało mu ani na popularności, ani na pieniądzach.
Dziś jego spektakle wygrywają w USA. I gra w palanta
Kilka lat po zwycięstwie Florek wrócił do "You Can Dance" - tym razem jako juror, a później twórca choreografii. Poza sceną żegluje, jeździ konno i - co mało kto wie - gra w palanta. "Niektóre z moich pasji dzielę z żoną Magdą i naszymi dziećmi. Rodzina jest dla mnie najważniejsza" - wyznał w wywiadzie dla "Angory".
Jego choreografie od lat trafiają na sceny teatrów w całej Polsce. "Przez ostatnie dwa lata moje spektakle wygrywały Junior Theater Festival, największy festiwal teatralny dla dzieci i młodzieży w USA" - pochwalił się na łamach "Angory", dodając, że współpracuje z młodymi artystami zza oceanu i nie wyklucza wyjazdu do Ameryki.
Człowiek, który wygrał show i przez rok żył bez nagrody - teraz podbija Stany. Czy to nie jest lepsza historia niż samo zwycięstwo?




