Faustyna Martyniuk nie gryzła się w język. W rozmowie z 'Faktem' żona Daniela wyznała, że burzliwe relacje z Danutą mogły wynikać z jej bezpośredniego charakteru - i nie wyklucza pojednania dla dobra całej rodziny.

# Faustyna o Danielu: druga strona medalu

Daniel Martyniuk od lat wybija się na nagłówkach nie z powodu sukcesów, ale ostrych komentarzy pod adresem bliskich. Rodzina wolała milczeć, ale teraz głos zabrała jego żona - i zrobiła to bez owijania w bawełnę.

W rozmowie z tabloidem 'Fakt' Faustyna rozpisała się na temat małżeńskich wyzwań. Ujawniła, że Daniel nie wspiera finansowo ani jej, ani syna. Ale to nie wszystko - w zawoalowany sposób poruszyła nawet temat potencjalnego rozwodu.

Co jednak istotne: nawet krytykując męża, Faustyna starała się pokazać jego drugą twarz. "Kiedy nie sięga po używki, to jest wspaniałym ojcem i dobrym człowiekiem" - stwierdziła.

Teściowa: może być szansa

Relacje Faustyny z Danutą Martyniuk od lat napinały się jak struna. Ale żona Daniela nie zamyka drzwi do pojednania - wręcz przeciwnie.

"Myślę, że jeżeli rodzina by się zjednoczyła i byłaby jedność, czy nawet w tej dalszej trochę rodzinie, to byłoby to pozytywne i mogłoby pomóc Danielowi pewne kwestie poukładać w głowie" - powiedziała Faustyna. Słowa pełne nadziei, ale i realistyczne - bo sama przyznała, że jej wprost mówiący charakter mógł zaogniać sytuację.

"Ja jestem taką osobą, której jeżeli coś się nie podoba, to umiem powiedzieć 'nie'. Mimo że wyglądam na osobę bardzo delikatną, to jestem świadoma swoich granic. I może czasami... może przez to, że mówię wprost, co bym zrobiła inaczej, co mi się nie podoba, to gdzieś to się zapętla i jest różnie odbierane" - wyznała bez przebierania.

Co dalej z rodziną?

Faustyna zrobiła krok w stronę pojednania, ale kula teraz w polu Danuty i całej rodziny Martyniuków. Daniel uważa, że wszyscy są przeciwko niemu - a może wspólny front rzeczywiście by mu pomógł poukładać sobie życie. Pytanie tylko: czy teściowa będzie gotowa do zgody?