Ewa Wachowicz znowu przegląda album ze swojego ślubu. Trzy lata temu, 2 września 2023 roku, poślubiła w krakowskim kościele dziennikarza RMF Sławomira Kowalewskiego - i cały Kraków dowiedział się o tym z opóźnieniem.

Tajny ślub gwiazdy Polsatu

Wachowicz i Kowalewski trzymali język za zębami. Nikt nie wiedział, że 2 września 2023 roku w kościele św. Piotra i Pawła w Krakowie będzie ślub - ani goście nie chwalili się w social mediach, ani para nie pospieszyła z ogłoszeniem. Dopiero następnego dnia na Instagramie pojawiły się pierwsze fotografie ze ślubnej sesji, a wtedy już wszyscy wiedzieli: to było coś wyjątkowego.

Razem byli 10 lat, zanim zdecydowali się przed ołtarzem. Dla restauratorki i producentki, która wcześniej była Miss Polonią i trzecią Wicemiss Świata, ten moment miał być chwilą tylko dla nich - i tych, których wybrali osobiście.

Suknia jak z Hollywood, dzień jak baśń

Na zdjęciach widać było, że pogoda sprzyjała nowożeńcom. Panna młoda promieniała szczęściem - spektakularna suknia ze spektakularnym trenem, włosy ułożone w fale jak z filmów złotej ery Hollywood. To nie był zwykły ślub, to była produkcja.

Wśród gości pojawili się znajomi z telewizji: dyrektor programowy Polsatu Edward Miszczak, kolegowie z "Top Chef" - krytyk Maciej Nowak i Wojciech Modesta Amaro, właściciel restauracji ze gwiazdką Michelin. Każdy detale był dopracowany.

Rocznica to chwila do refleksji

W tym roku, jak co roku, Wachowicz wróciła do wspomnień. Zdjęcia ze ślubnej sesji wylądowały na Instagramie ponownie - tym razem z podziękowaniem dla projektanta sukni.

"W rocznicę ślubu przeglądam zdjęcia, wzruszam się… i niezmiennie dziękuję za piękną suknię" - napisała gwiazda. "Dziś w Krakowie tak samo piękny dzień jak trzy lata temu. Wdzięczność za każdą wspólną chwilę".

To już trzeci raz, gdy na rocznicę Wachowicz dzieli się wspomnieniami. W zeszłym roku podziękowała mężowi za lata spędzone razem. Tym razem skupiła się na szczegółach tamtego dnia - na sukni, na pogodzie, na uczuciu, które wraca za każdym razem, gdy przegląda te fotografie.

I chyba w tym właśnie tkwi sekret: nie liczą się lata, ile raczej to, że każda rocznica przypomina im, dlaczego w ogóle się pobrali.