Tancerka z trzech edycji "Tańca z gwiazdami" porzuciła scenę i modę. Dziś zarabia miliony jako influencerka - z domu w Portugalii. "Tu jest magicznie" - wyznała.
Ewa Szabatin przez lata kojarzyła się z parkietem "Tańca z gwiazdami". Dziś o jej istnieniu zapomniała większość Polaków - bo ona sama o Polsce zapomniała. Mieszka w Portugalii, zarabia na cyfrowych produktach i uczy kobiety treningów przez Instagram.
Od tańczenia do influencerki - droga Ewy Szabatin
Ewa Szabatin weszła do światła reflektorów dzięki trzem pojawieniom się w "Tańcu z gwiazdami". Tankowała na parkiecie tuż obok celebrytów - Przemysław Sadowski, Rafał
Olbrychski, Mateusz Damięcki. Ostatni raz widzieliśmy ją na ekranie... dziewiętnaście lat temu. Od tamtej pory rozpłynęła się w niebyt.
Ale nie bezproduktywnie. Po zerwaniu z karierą taneczną spróbowała modę - bez rezultatu. Potem przeszła na Instagram. I tu się okazało:
to było jej miejsce. Dziś obserwuje ją 230 tysięcy osób.
"Stworzyłam swoje produkty cyfrowe, ebooki, wyzwania, programy treningowe. W ciągu dwóch lat do mojej platformy dołączyło 13 tysięcy kobiet" - wyznała w rozmowie z Plotkiem.
Dodała, że organizuje warsztaty (ostatnio warszawski na 200 osób) i campy fitness - w tym roku w Portugalii razem z Michałem Danilczukiem.
Portugalia - nowe życie nad oceanem
Szabatin nie mieszka w Polsce od kilku lat. Wybrała Portugalię, gdzie osiadła z mężem (pochodzącym właśnie stamtąd). Para kupiła stary dom, który stopniowo remontowali pod własne potrzeby.
"W Portugalii żyje mi się wspaniale. Tu zbudowałam siebie na nowo. Mieszkamy z mężem w pięknym, starym domu z widokiem na ocean. Wokół sama natura. Cisza. Spokój. Słońce świeci przez cały rok" - wyliczała w tym samym wywiadzie.
Część dobra: pomarańcze rosną im w ogrodzie. Część trudna: brakuje jej rodziny i niekiedy miejskiego zgiełku. Ale nie na tyle, żeby wracać.
"Brakuje mi tylko rodziny, ale przylatują do mnie dwa razy w roku, a ja wracam na zimę i święta. Czasem tęsknię za dużym miastem, ale po kilku tygodniach w Polsce jestem zmęczona. Tu na wsi mam dużo więcej energii, lepiej się regeneruję" - przyznała.
Inna kobieta, inne życie, inny kontynent. Ewa Szabatin pokazuje, że czasem trzeba się całkowicie przenieść, żeby znowu poczuć siebie.
Materiał przygotowany przez redakcję z wykorzystaniem narzędzi automatyzacji.