Mąż gotował jej śniadania, obiady i kolacje. Ona jadła, bo wszystko smakowało. Skończyło się na ponad stu kilogramach i braku siły, żeby spojrzeć w lustro.

Emilia z Ozorkowa, uczestniczka 8. edycji Sanatorium miłości, przez lata żyła dla innych. Utrzymywała rodzinę, wychowywała dzieci, opiekowała się mężem. On odwdzięczał się jedynym sposobem, jaki znał - gotowaniem.

Ponad sto kilogramów i brak siły na cokolwiek

W obszernym wywiadzie dla portalu TVP Emilia przyznała wprost, że przez dekady małżeństwa nie myślała o sobie. Mąż szykował jej śniadania, pakował jedzenie do pracy, wieczorami stawiał na stole kolacje. Emilia nie odmawiała.

"On cały czas powtarzał, że jak będę najedzona, to będę zdrowa i będę długo żyła. Nie umiałam mu odmówić. Jadłam, bo wszystko mi smakowało" - wspomina Emilia w rozmowie z Longiną Stempurską z TVP.

"W pewnym momencie ważyłam ponad sto kilogramów. Nie patrzyłam wtedy na siebie. Byłam ciągle zmęczona i nie miałam już siły zajmować się sobą" - dodaje.

Po śmierci męża coś się zmieniło. Nie z dnia na dzień - powoli, naturalnie, przez kilka lat. "Tak przez trzy, może cztery lata schudłam czterdzieści kilogramów. Wszystko przyszło naturalnie" - mówi uczestniczka show.

Obcy mężczyzna przypomniał jej, że jest kobietą

Emilia założyła profil w aplikacji randkowej i poznała kogoś, kto - choć związek nie przetrwał - przewrócił jej życie do góry nogami w najlepszym sensie.

"To był człowiek, który przypomniał mi, że nadal jestem kobietą. Pokazał mi, jak powinnam się czesać, jak się ubierać, jak eksponować swoje atuty. Motywował mnie i dodawał pewności siebie. On po prostu przywrócił mi radość życia. Znowu chciało mi się żyć" - wyznała Emilia dla TVP.

Z taką historią za plecami zgłosiła się do Sanatorium miłości. W programie była niemal nierozłączna z Henrykiem z Gliwic - fani już szykowali konfetti. Henryk zaprosił jednak na randkę inną uczestniczkę, Ewę. W czerwcu, w rozmowie z Agnieszką Woźniak-Starak w Pytaniu na śniadanie, Emilia potwierdziła: z Henrykiem skończyło się definitywnie.

Czterdzieści kilogramów mniej, nowa pewność siebie i kolejne rozczarowanie miłosne - Emilia mimo wszystko nie traci humoru. Co dalej? Fani trzymają kciuki. A Ty - kibicujesz jej w komentarzach?