Elżbieta Dmoch wróciła do łask. Legenda 'Dwu plus Jeden', która śpiewała "Chodź, pomaluj mój świat" i "Windę do nieba", zostanie uwieczniona na muralu - tuż przy swoim domu. To kolejny gest wsparcia dla artystki, którą po rozstaniu z liderem Januszem Krukiem fani uważali za zaginioną.
Elżbieta Dmoch to legend polskiej muzyki lat 90., ale jej historia ostatnich dekad to opowieść o zapomnieniu i powrocie. Po ponad 15 latach związku z liderem zespołu wokalistka zniknęła ze sceny - dosłownie. Wycofała się z życia publicznego, a o jej losie nie było wiadomości.
Aż do niedawna.
Fani znaleźli ją w trudnych warunkach
Okazało się, że gwiazda żyła w bardzo trudnych warunkach. Jej historia trafiła do mediów, a fani rozpoczęli akcję wsparcia. Polskie Forum Muzyczne (PFM) zabrało się do pracy - wyremontowało dom artystki, zadbało o sprzęty, a przede wszystkim zapewniło jej tantemy za piosenki, które śpiewała dekady temu. To nie była tylko chwilowa akcja. To był plan długofalowy.
"Wiele zawdzięczam swoim fanom" - mogłaby powiedzieć Elżbieta Dmoch, patrząc na to, co się dzieje.
Mural, który zmieniłby wszystko
Teraz przychodzi kolejny krok. PFM zaplanowało coś naprawdę wyjątkowego - mural z wizerunkiem gwiazdy z czasów jej świetności w zespole. Miałby zawisnąć tuż obok jej domu, na stałe upamiętniając jej wkład w polską muzykę.
"Jeśli do tego dojdzie - bo procedura bywa skomplikowana - to zacznie powstawać w przyszłym roku. Murale maluje się w dobrej pogodzie, przeważnie latem" - wyjaśnił Telemagazynowi Tomasz Kopeć z PFM.
Za projekt odpowiada Marek Grela, twórca murali Agnieszki Osieckiej i Ryszarda Riedla. To artysta, który wie, jak uwieczniać legendy.
"Zazwyczaj murale powstają na rzecz artystów, których nie ma wśród nas. Fajne byłoby, gdyby także Ela mogła zobaczyć swój mural" - powiedział Grela.
I tutaj jest haczyk - Elżbieta Dmoch żyje. Będzie mogła zobaczyć swoją podobizną na muralu. To coś, co zdarzało się rzadko (niedawno miała taką okazję Krystyna Prońko), ale kiedy się zdarza, zmienia perspektywę.
Co teraz?
Procedura jednak jest skomplikowana. Trzeba zgód, pozwoleń, dobrych warunków pogodowych. Ale fani legendy 'Dwu plus Jeden' nie tracą nadziei. Artystka, która kiedyś śpiewała o makowaniu świata na nowo, sama teraz dostaje szansę na malowanie na nowo - dosłownie na ścianach miasta.




