Ślub stulecia, tysiąc gości, umowy poufności - i Jennifer Lopez w skórzanej sukience. Irena Kamińska-Radomska, ekspertka savoir-vivre'u, obejrzała zdjęcia z ceremonii Taylor Swift i Travisa Kelce'a, i nie gryzła się w język.
Co tak naprawdę wydarzyło się 3 lipca w Madison Square Garden?
Taylor Swift i Travis Kelce wzięli ślub 3 lipca w Madison Square Garden - miejscu, które wokalistka uwieczniła w swoich piosenkach. Ceremonia była owiana tajemnicą: goście podpisali umowy poufności, a o fakcie zawarcia małżeństwa poinformował napis na ekranach areny - czarne litery na różowym tle: "JUST&T MARRIED". Ceremonii miał udzielić aktor Adam Sandler, a para ubrana była w kreacje domu mody Dior. Impreza zgromadziła podobno aż 1000 gości. Swift do dziś nie pokazała ani jednego zdjęcia w mediach społecznościowych - ku rozczarowaniu wiernych fanów.
Ekspertka bezlitosna: co było nie tak?
Irena Kamińska-Radomska, ekspertka od savoir-vivre'u, w rozmowie z Plejadą oceniła stylizacje gości i nie pozostawiła złudzeń. "Biel i jej pochodne zarezerwowane są dla panny młodej. Przyjście w czerni to ogromne faux-pas. Nie wypada wybierać również czerwonych, seksownych kreacji. Na weselu i ślubie ma błyszczeć panna młoda i koniec" - powiedziała wprost.
Na celowniku znalazła się też Jennifer Lopez, która pochwaliła się swoją stylizacją w sieci tuż po uroczystości. Kamińska-Radomska skrytykowała jej skórzaną kreację bez pardonu: "Sukienki z elementami skóry lub ze skóry to strój casual, znajdujący się na najniższym szczeblu dress code'u. Nawet jeżeli ta skórzana sukienka miałaby kosztować kilkadziesiąt tysięcy dolarów - jest to po prostu nieodpowiednie".
Najmocniej jednak brzmiała końcówka jej oceny, wymierzona w gwiazdy w ogóle: "Gwiazdom czasami wydaje się, że im wszystko wypada. Nie, nie wypada. Są takimi samymi zjadaczami chleba jak każdy inny człowiek. I tak samo powinni dostosować się do okoliczności" - stwierdziła ekspertka. Przypomniała też, że czerń to kolor zarezerwowany dla smutnych okazji i pogrzebów - nie wesel.
Zdaniem Kamińskiej-Radomskiej o klasie stroju nie decyduje cena metki, lecz dopasowanie do okoliczności, urody i pory dnia. Tysiącdolarowa sukienka w złym stylu to wciąż wpadka - niezależnie od tego, kto ją nosi.
Czy fani Taylor Swift zgadzają się z ekspertką? A może uważają, że gwiazdy mają prawo do własnych zasad dress code'u? Dajcie znać w komentarzach.



