Dwa dni po hucznym ślubie Agustin Egurrola ujawnił, że koperty gościnne były dla niego kompletnie nieważne. Taneczny ekspert stanął na ślubnym kobiercu po raz drugi - tym razem z całą ceremonią, o którą zawsze marzył.
Drugi ślub, tym razem prawdziwy
Agustin Egurrola i Diana brali ślub cywilny w 2020 roku, ale wtedy panowały restrykcje i ograniczenia. "Było mnóstwo różnych warunków, mnóstwo ograniczeń. To nie było do końca takie wesele, jakie sobie wymarzyliśmy" - wspominał choreograf w rozmowie z Plotkiem. Po sześciu latach zdecydowali się na ceremonię, którą zapamiętają.
Tym razem wesele przebiegło dokładnie tak, jak sobie wyobrażali. "Było huczne, prawdziwe weselicho, la dolce vita. Mnóstwo włoskiej muzyki, latynoskiej muzyki, wielka impreza" - opisywał Egurrola. Wszystkie emocje były jeszcze świeże, bo mówił to zaledwie dwa dni po uroczystości.
Koperty? Nie było jego priorytetem
W rozmowie padł temat finansów i zwrotu kosztów wesela. Tu Egurrola nie owijał w bawełnę. "Nawet na to nie zwracałem uwagi. Wesele bierze się raz w życiu. Pamiętaj, że najważniejsze są wspomnienia i nie ma nic gorszego, jak umrzeć z pełnymi kieszeniami!" - powiedział dosadnie.
Choreograf zaznaczył, że nie weryfikował, czy impreza się zwróciła finansowo. Dla niego liczyły się wspomnienia i radość gościnnego grona - a tych było pod dostatkiem.
Jednak prezenty wpadły mu w oko
Co innego stanowiło jego uwagę - skalę prezentów, które otrzymali z żoną. "Dostaliśmy mnóstwo przeróżnych prezentów. Nie spodziewałem się nawet aż takiej wielkiej skali tych prezentów" - przyznał w rozmowie z Plejadą. Dla niego to był dowód na to, że pary były dla gości naprawdę ważne.
"Ale to tylko znaczy, że byliśmy bardzo ważni dla naszych gościnnych" - podsumował z uśmiechem. Więcej emocji, mniej rachunkowości - taki podход Egurroli do życiowego momentu.



