Dorota Chotecka w marcu świętowała 60. urodziny z przekonaniem, że życie zawodowe dopiero się rozkręca. Miała rację. Aktorka właśnie zagrała w filmie 'Mistyczka' bohaterkę przemieniającą się przez kilkadziesiąt lat - i sama twierdzi, że ta rola zasługuje na Oscara.
Rola, na którą czekała całe życie
Dorota Chotecka wcielił się w tytułową bohatkę filmu 'Mistyczka' - szczecińską nauczycielkę i działaczkę partyjną Alicję Lenczewską, która doświadcza religijnego przebudzenia. Wyzwanie? Zagrać tę postać w dwóch epokach życia - jako 36-latkę i 88-latkę. "Musiałam pokazać absolutnie całą amplitudę emocji, serca i duszy" - wyznała Chotecka w rozmowie z "Super Expressem".
Aktorka podkreśliła, że to nie była tylko kwestia charakteryzacji. "Na premierze ludzie podchodzili i nie mogli uwierzyć, że ja to ja. Trzeba było zagrać wszystko - jak się poruszam, jak chodzę, jak mówię, jak układam dłoń. To było bardzo trudne, ale też bardzo ciekawe dla każdego aktora" - opisywała doświadczenie.
"Gdybym zagrała to w Stanach..."
Chotecka nie kryje, że ta rola stanowi szczyt jej kariery zawodowej. "Myślę, że gdybym zagrała to w Stanach Zjednoczonych, dostałabym Oscara. To jest taka rola" - przyznała w wywiadzie. Wcześniej sama o sobie mówić, że każda rola to dla niej "Mount Everest", ale tym razem felt inaczej.
Aktorka wyznała także, że długo bała się, że po pięćdziesiątce (a potem po sześćdziesiątce) zawód przestanie jej coś nowego oferować. "Kiedyś, jak Danuta Stenka powiedziała, że po pięćdziesiątce stała się przezroczysta, bałam się dobrnąć do pięćdziesiątki. Myślałam: po sześćdziesiątce to już koniec" - wspominała. "To się zmieniło. Wszyscy się starzejemy. Jaka pani stara? Może ktoś da mi receptę, żeby się nie starzeć" - dodawała z humorem.
Kariera nabiera rozpędu
W ostatnich miesiącach kariera Choteckiej nabrała szalonego tempa. Zagrała w teledysku Dawida Kwiatkowskiego, który zebrał 16 milionów wyświetleń w ciągu roku. W podcaście Magdy Mołek aktorka wyznała, że wciąż czeka na kolejne wyzwania. "To jest fajne, warto było czekać" - mówiła wtedy.
W tym samym podcaście Chotecka wspominała także swoje młodzieńcze marzenia o karierze modelki. "Miałam zadatki i wyglądałam świetnie. Chciałam być modelką, z moim wzrostem i gabarytami niewiele brakowało, ale aktorstwo przeważyło" - przyznawała. Dziś, gdy patrzy wstecz, nie żałuje tej decyzji. Aktorka podkreśla, że piękno zawodu polega na zdolności do ciągłej przemiany. "Uwielbiamy się zmieniać, uwielbiamy wyzwania, lubimy się natrudzić w tym swoim zawodzie" - mówiła.
Czy Dorota Chotecka rzeczywiście powinna była dostać Oscara za tę rolę? Fani z pewnością będą mieć na ten temat swoją opinię. Co wy sądzicie?




